„Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie”

Wyjątkowy dzień, bo wyjątkowa postać stała się jego mottem. Po zimnym, chłodnym i deszczowym tygodniu słoneczny poranek nastrajał nas pozytywnie. Dzień ze smutnymi wspomnieniami sprzed sześciu lat, odejścia do wieczności – wielkiego Polaka – papieża Jana Pawła II.   Wielu z nas przypominało sobie kiedy nie było ochoty na nic, tylko wsłuchiwaliśmy się w dziennikarskie doniesienia jak pomalutku gaśnie życie – człowieka – który przez prawie 27 lat był naszym duchowym przewodnikiem. Autorytetem moralnym, kiedy stawialiśmy sobie pytanie jak żyć, jak być chrześcijaninem w świecie współczesnym. Jednak musiał dzisiaj otworzyć szeroko okno, tam w górze u Dobrego Boga, bo promienie słońca zapraszały nas do spojrzenia z nadzieją.    Po burzy przyszedł spokojny, cieplejszy papieski dzień wspomnień. Zastanawialiśmy się jak uchwycić tę chwilę, ten dar słonecznego dnia, aby nie pozostać jedynie w sferze wspomnień, ale na nowo dać się poprowadzić przez Papieża – Pielgrzyma – Misjonarza. Trzeba było wraz z nim wyruszyć w drogę, a nie pozostać przydrożnym gapiem.

Wczesnym rankiem pielgrzymi z naszej parafii (55 osób) wraz z ks. Jarosławem Lawrenz CM wyjechali w drogę na wielkopostną pielgrzymkę do sanktuarium Matki Bożej z Long Island. Patronką i Opiekunką tego wędrowania zorganizowanego przez Wspólnotę Przyjaciół Misji była Ona, ta, której Jan Paweł II zawierzył całego siebie i swoją misję – Totus Tuus. W promieniach słońca śpiewana modlitwa: ”Zacznijcie, wargi nasze, chwalić Pannę Świętą…. „ wtulała nas w objęcia Tej, która jest naszą najlepszą Matką. Kiedy wjechaliśmy na teren sanktuarium przepięknie położonego na wzgórzu, wśród jeszcze szarych, nierozbudzonych wiosennym słońcem drzew, nasze pierwsze kroki skierowaliśmy na dróżki Stacji Drogi Krzyżowej. Idąc, wspinaliśmy się, aby osiągnąć szczyt kalwaryjskiej sceny ukrzyżowania Jezusa. Jednocześnie wsłuchując się w treść biblijnych relacji drogi męki Zbawiciela świata, autor rozważań bezbłędnie wkomponował w Jezusowe przeżycia, historię powołania Jana Pawła II. Oczyma wyobraźni wracaliśmy do tych dramatów z 13 maja, czy kliniki Gemelli, czy niezapomnianych chwil pielgrzymek po świecie, aż w końcu stanęliśmy w cichości kaplicy watykańskiej, gdzie niestrudzony obrońca życia przytulał do piersi krzyż Zbawiciela w dniu Wielkiego Piątku. Czuło się, że jeszcze moment, jeszcze chwila i szary wystrój otaczającego nas lasu zmieni się w zieleń życia. I tak było w naszych sercach. Kolejny raz Jezus i Jego wierny Sługa Jan Paweł II, otworzyli nasze wnętrze na to, co w nim piękne – święte.  I z radością w sercach wspięliśmy się na kolejny szczyt, nad którym króluje potężna postać Matki Bożej, tulącej Dzieciątko Jezus. Jej figura umieszczona jest na najwyższym punkcie Long Island. Tu mogliśmy popatrzeć bardzo daleko i także w perspektywie naszego życia. Na koniec w kaplicy Adoracji Najświętszego Sakramentu, zawierzyliśmy nas i naszych najbliższych Bogu i Maryi.

Przyjechaliśmy na Greenpoint w momencie, kiedy w kościele św. Stanisława Kostki rozpoczęło się nabożeństwo Koronki do Miłosierdzia Bożego, animowane przez ks. Jana Szylara CM. Kiedy o 15.37 kończyliśmy śpiew: „Ty nie odrzucisz ludu swojego…” rozległy się kościelne dzwony. Tak, jak sześć lat temu na placu św. Piotra, kierowały nasze spojrzenie w niebo, gdzie odnalazł swoje miejsce Jan Paweł II, po owocnej, mozolnej pracy na „roli ludzkich serc”. Nie trzeba było w tym momencie słów, ale nawet cisza krzyczała Santo Subito.

Wieczorem zgromadziliśmy się na uczcie Eucharystycznej, animowanej przez Fundacje Jana Pawła II w Nowym Jorku. Kościół szczelnie wypełniony przez tych najmłodszych, którzy już nie spotkali tu na ziemi Papieża – Polaka oraz przez tych, którzy zaliczają się do „Pokolenia JPII”. Ks. Józef Szpilski CM, który przewodniczył Mszy św., w homilii kolejny raz uwrażliwił nas, aby nie zmarnować nic z przesłania tego, który nawoływał nas, abyśmy szeroko otwarli drzwi naszych serc dla Jezusa. Czyż może być piękniejszy komentarz do przesłania tej czwartej niedzieli Wielkiego Postu – Leatare – „  Wesel się, Jeruzalem! A wszyscy, którzy ją miłujecie, śpieszcie tu gromadnie. Cieszcie się i weselcie, którzyście się smucili, radujcie się i nasyćcie się z piersi pociechy waszej.Uradowałem się, gdy mi powiedziano : Pójdziemy do domu Pańskiego.” Po Mszy św. dzieci i nauczyciele ze szkoły polskiej z parafii św. Cyryla i Metodego przygotowały, krótki program słowno-muzyczny przypominający nam tę wielką postać naszego Rodaka – Papieża. Na zakończenie ks. Proboszcz Marek Sobczak CM poprowadził nas pod pomnik Jana Pawła II stojący niedaleko kościoła, gdzie zawsze są świeże kwiaty i przechodnie zatrzymują się na chwilę osobistej modlitwy.  Odśpiewaliśmy ulubioną przez Jana Pawła II pieśń oazową: „Barka”, odmówiliśmy różańcową modlitwę i powierzyliśmy nasze rodziny i nas samych Jej opiece za wstawiennictwem wiernego Sługi Bożego Jana Pawła II, śpiewając Apel Jasnogórski. A teraz, …. A teraz będziemy odliczać dni do beatyfikacji Karola, który stał się Piotrem naszych czasów.

JL

Comments are closed.



NEED a TUTOR?

ENGLISH POSTS

ADS // REKLAMY