Wspomnienie ofiar katastrofy w Smoleńsku

Homilia wygłoszona 10 sierpnia 2010 podczas mszy świętej odprawionej w intencji ofiar katastofy lotniczej pod Smoleńskiem…

Skończył się dzisiaj czwarty miesiąc od tej tragicznej chwili, w której usłyszeliśmy o katastrofie rządowego samolotu z Prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej panem Lechem Kaczyńskim na pokładzie. Minął czwarty miesiąc od chwili, kiedy nam zakomunikowano, że o Prezydencie i 95 innych osobach należy mówić w czasie przeszłym.

Minął czwarty miesiąc od chwili, kiedy moje serce, serce Polaka, wierzącego, patrioty, przeszyła strzała boleści, wystrzelona przez anioła śmierci….  Moje serce do dzisiaj krwawi, do dzisiaj jest wypełnione bólem, smutkiem, żalem. Jest wypełnione może i trochę ludzką złością, że stała się taka tragedia na całego narodu…

Co więcej, te cztery miesiące czuwania w modlitwie, to wolno, ale ciągle narastający w sercu odruch ludzkiego strachu, czy aby ten dzień, 10 kwietnia 2010 roku, nie był w Polsce końcem, śmiercią,  budzącej się i dojrzewającej troski i szacunku do człowieka, troski o prawdę, szacunku do Boga…

Dwa tygodnie temu, popychany przez nieustannie przesuwający się tłum ludzi, przykleiłem się jakimś cudem do ściany i kilka chwil modliłem się przy prostym sarkofagu pary prezydenckiej pp. Kaczyńskich na Wawelu. Niedługo później, na krakowskich Rakowicach, modliłem się przy prostych, usypanych z ziemi mogiłach Gen. Włodzimierza Potasińskiego, posła Wiesława Wody, szefa IPN pana Janusza Kurtyki.

Dzisiaj wspólnie razem stajemy zatopieni w modlitewnym nastroju, w sposób wirtualny, duchowo, nad grobami tych, którzy odeszli w tak nagły i niespodziewany sposób.

Stajemy pełni zadumy i refleksji nad ich życiem, zaangażowaniem dla dobra człowieka i dla dobra ojczyzny.  Stajemy, aby zadać sobie pytanie, które zrodziła tragedia smoleńska – czy prawda jest najważniejszym wyznacznikiem mojego życia? Czy jestem w pełni zaangażowany w służbie dla prawdy?

Jeżeli chcemy czcić pamięć Pana Prezydenta, musimy uświadomić sobie, jak wielki przykład życia nam on zostawił. Wskazywał na drogę, którą mamy kroczyć. I dla nas nie ma innej drogi, jak tylko “wierność prawdzie i miłości”.  Przecież Ci ludzie, którzy polegli w służbie dla Ojczyzny, w ogromniej większości, z prezydentem Lechem Kaczyński i jego małżonką na czele, służyli prawdzie. Jesteśmy o tym przekonani. Tak czują nasze serca, które dzisiaj nas zgromadziły na modlitwie.

Człowiek jest wielki, gdy wypełnia posłanie skierowane do siebie od Boga. Jako chrześcijanin musi działać zawsze, tak jak mówiła Ewangelia ostatniej niedzieli – musi czuwać w każdej godzinie.  A czuwać to znaczy pracować dla Boga, to znaczy żyć w prawdzie, a nawet w walce o prawdę. To obowiązek wobec Boga i Ojczyzny, która od czasów chrztu świętego w 966 roku chce być wierna Bogu i prawdzie.

Ludzie przemijają, rzeczy przemijają, Bóg zostaje, prawda zostaje, zostaje i miłość. Człowiek, który żyje prawdą i dla prawdy – także pozostaje w ludzkich sercach i pamięci.

Jak mówi Pismo święte „wszystko przeminie, a pozostanie tylko prawda i miłość.”  Te słowa to zachęta Chrystusa do życia w prawdzie, do wypełnienia naszego zadania na ziemi. Śp. Pan Prezydent Lech Kaczyński i wielu tragicznie zmarłych starali się to czynić. Modląc się dzisiaj o wieczną radość dla ich dusz, podejmijmy się kontynuacji ich troski o życie Bogiem i prawdą. Gdyż tylko to będzie najlepszym dowodem, że nasza miłość do nich i do troski o prawdę, jest szczera.