90 Rocznica Cudu na Wisłą

Zwyciężył Orzeł Biały….   W tych dniach dziękujemy Bogu za wielki Cud na Wisłą… Za zwycięstwo.  Za Polskę.

Rok 1920. Bolszewicy i ateiści kontynuują rewolucję. Znaku sierpa i młota miał dominować nad całą Europą, a może i światem. Bolszewicy chcą wykorzystać słabość Europy, która do tej pory nie może się podnieść po krwawej pierwszej wojnie światowej. Celem bolszewików jest zniszczenie chrześcijaństwa w  Europie. I wydawało się, że nic ich nie może powstrzymać przed spełnieniem planów. Byli pewni siebie i swojego zwycięstwa.  

Jednak w sierpniu 1920 r. nad Wisłą stał się cud. Ta bitwa uratowała Europę. Według opowiadań to Matka Boża pojawiła się i wsparła polskie wojsko. Ludzie zaczęli mówić o Cudzie ocalenia. Polskie wojska nadludzkim wysiłkiem i wbrew nadziei wielu postawiły tamę ofensywie bolszewików i pognały ich daleko w głąb sowieckiego kraju.

13 czerwca 1999 r. Ojciec Święty Jan Paweł II spotkał się w Radzyminie z żyjącymi bohaterami wojny polsko-bolszewickiej i modlił się przed Bratnią Mogiłą Bohaterów poległych w 1920 r. Wtedy wypowiedział takie słowa:

(…) Przed chwilą nawiedziłem Radzymin, miejsce szczególnie ważne w naszej historii narodowej. Ciągle żywa jest w naszych sercach pamięć o Bitwie Warszawskiej, jaka miała miejsce w tej okolicy w miesiącu sierpniu 1920 r. Mogę spotkać jeszcze dzisiaj niektórych bohaterów tej historycznej bitwy o naszą i waszą wolność. Naszą i Europy. Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego zostało nazwane Cudem nad Wisłą. To zwycięstwo było poprzedzone żarliwą modlitwą narodową. Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze poświęcił cały naród Najświętszemu Sercu Jezusa i oddał go pod opiekę Maryi Królowej Polski. Myśl nasza kieruje się dzisiaj ku tym wszystkim, którzy pod Radzyminem i w wielu innych miejscach tej historycznej bitwy oddali swoje życie, broniąc Ojczyzny i jej zagrożonej wolności. Myślimy o żołnierzach, oficerach. Myślimy o Wodzu, o wszystkich, którym zawdzięczamy to zwycięstwo po ludzku. Wspominamy między innymi bohaterskiego kapłana Ignacego Skorupkę, który zginął niedaleko stąd, pod Ossowem. Dusze wszystkich poległych polecamy Miłosierdziu Bożemu. (…)

Nie mógłbym stąd odjechać, nie wspominając jeszcze jednego ważnego szczegółu. Wielu Polaków przybywa do Rzymu, niektórzy odwiedzają też Castel Gandolfo. Kiedy znajdą się w kaplicy domowej, spotkają się tam z freskami na ścianach bocznej kaplicy, upamiętniającymi dwa wydarzenia z dziejów naszych, polskich. Pierwszy to Obrona Jasnej Góry, a drugi to Cud nad Wisłą.

(…) Jak to się stało, jak do tego doszło? Otóż te malowidła kazał w kaplicy w Castel Gandolfo namalować papież Pius XI, który podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 r. był nuncjuszem apostolskim w Warszawie. To jego decyzja, jego inicjatywa, sprawiła, że Papież Polak zastał tam, w tej kaplicy, dzieje swojego narodu. A w szczególności wydarzenia tak bardzo mi bliskie, bo – jak już powiedziałem w Radzyminie – właśnie wtedy, w 1920 r., gdy bolszewicy szli na Warszawę, wtedy się urodziłem (…).

W każdym razie wiem, że wobec tych, którzy polegli w bitwie o Warszawę, w Cudzie nad Wisłą, zaciągnąłem szczególny dług wdzięczności (…).

Jak oceniał historyk Władysław Pobóg-Malinowski: “Piłsudski przez odniesione zwycięstwo uratował nie tylko Polskę przed czerwoną niewolą. Wspaniałym akordem zamykającym stuletni okres walk polskich o wolność i niepodległość – zwycięstwo to utrwalało wolność i niepodległość wszystkich sąsiadów Polski, zwłaszcza krajów bałtyckich, stawało się też zasadniczym wiązadłem dla gmachu całej środkowo-wschodniej Europy i na ćwierć wieku przed Jałtą roku 1945 ratowała co najmniej 100 milionów Europejczyków przed czerwonym jarzmem Moskwy”.