Jezus wyszydzony i biczowany – rozważanie wielkopostne

Jezus odarty z szat, wystawiony na drwiny tłumu. Samotny, opuszczony przez najbliższych, poniżony. Stawiany pod pręgierzem oskarżeń, nie broni się. Milczy, poddając się z pokorą woli Ojca. Wypełnia Jego wolę świadomie i z miłością. Serce Jezusa przepełnia pragnienie odkupienia całego ludu tej ziemi. To za mnie i za ciebie, Jezus musi tak cierpieć. To za moje i twoje grzechy, Jego ciało zamienione zostaje w krwawą miazgę. Każde uderzenie bicza przypomina nam o naszych grzechach, o okropnościach naszych uczynków. Czy jesteśmy w stanie zrozumieć, to co stało się wtedy w Jerozolimie? Czy jesteśmy świadomi tego, co Jezus przeżył przywiązany do słupa, zmasakrowany, opluty, wielokrotnie znieważany i wyszydzany?

Trudno sobie wyobrazić tę scenę. Jeszcze trudniej sobie wyobrazić siebie na miejscu Jezusa. Gdybyśmy chociaż mogli przyjąć na siebie choć jedno uderzenie rzymskiego bicza, niewątpliwie Jezus byłby nam ogromnie wdzięczny. Święty Wincenty zapytuje w tym miejscu: „Gdybyś od tych wszystkich uderzeń zadanych Chrystusowi mógł odjąć bodaj jedno, czyż nie uczyniłbyś tego z największą gotowością?” Jeżeli więc w jakiś sposób naszym życiem współuczestniczymy ze Zbawicielem w Jego Męce, jeżeli choć część kary za nasze grzechy staramy się odcierpieć, to wówczas doznaje On pewnej ulgi w swoim cierpieniu. Musimy mieć także świadomość, że często wcielamy się w rolę rzymskich oprawców. Biczujemy naszych bliźnich słowami, fałszywymi oskarżeniami, oszczerstwami, kłamstwami, pogardą i odrzuceniem. Biczujemy ich brakiem naszej miłości. Słowa bardzo często potrafią zranić bardzo dotkliwie. Trudno bowiem cofnąć raz wypowiedziane złe słowo. Trudno zabliźnić rany zadane komuś naszym językiem. Mamy niestety tendencje do ciągłego obmawiania, oczerniania bliźnich, do szukania u innych wad, wybielając jednocześnie siebie. Z pogardą patrzymy na drugiego człowieka okazując swoją wyższość. Odrzucamy pozytywne wartości, takie jak miłość, uczciwość, dobro, sumienność, wierność, prawdomówność, uważając te wartości za zbędne i nieżyciowe. Odrzucamy ludzi myślących inaczej niż my, z pogardą patrzymy na alkoholików, narkomanów, zamiast im pomóc, uratować, wyciągnąć z bagna w które dobrowolnie wpadli. Odrzucamy także miłość do rodziców, rodzeństwa, do dzieci. Niszczymy miłość w małżeństwie. Ciągle biczujemy innych, jednocześnie usprawiedliwiając swoje postępowanie. Jednak mając przed oczyma obraz krwawego biczowania Jezusa, możemy i powinniśmy wymierzać sobie karę przez różne akty dobrowolnego umartwienia i wyrzeczenia, odchodząc od wszelkiego zła i grzechu.

Niestety, jak widzimy chociaż na przykładzie  filmu „Pasja” ukazującego ostatnie godziny ziemskiego życia Jezusa, Jego Mękę i śmierć na krzyżu, odzywają się na świecie głosy krytykujące powyższy film. Są bowiem ludzie którzy boją się zetknięcia z Męką Chrystusa. Boją się, że wiernie odtworzone w filmie sceny Męki ukazujące całe okrucieństwo które dotknęło Jezusa, poruszą ich sumienia i dokonają ich nawrócenia. Boją się spojrzeć na pokrwawioną, udręczoną twarz Zbawiciela, napotkać Jego pełne miłości spojrzenie. Dlatego odsuwają od siebie poprzez bzdurne argumenty, prawdę o Ofierze Krzyża.

Potworną Mękę Zbawiciela dopełnia po biczowaniu akt okrucieństwa, polegający na nałożeniu na Jego głowę korony cierniowej. Korona upleciona z gałęzi które pochodziły z krzewu „zizyphus vulgaris”, gatunku ciernia powszechnie rosnącego w okolicy Jerozolimy. Można sobie wyobrazić, jaką torturą stała się ta szydercza korona, zwłaszcza pod uderzeniami trzciny. Można przypuszczać, że korona cierniowa Chrystusa była zadośćuczynieniem za korony, którymi w przepychu nadmiernie stroi się świat. Zadośćuczynieniem za grzechy ludzkiej pychy, za pożądanie dóbr materialnych i władzy za wszelką cenę. To pożądanie wiąże się często z pogardą dla życia, niesprawiedliwością, nieuczciwością i egoizmem. Widzi się tylko siebie, a mając do wyboru-mieć lub być, bez wahania wybiera się-mieć. Wywyższyć się ponad swój stan, to była pierwsza pokusa jakiej uległ człowiek. W Księdze Rodzaju widzimy obietnicę, jaką składa wąż pierwszym ludziom: „Będziecie jako bogowie”. Niestety, człowiek w te obietnice uwierzył i wierzy do dnia dzisiejszego. Ciągle pazernie garnie jak najwięcej do siebie zapominając, że istnieje ważniejsze bogactwo-bogactwo duchowe. Bolesnym ciosem dla człowieka może być odkrycie prawdy o własnej nędzy duchowej. Żaden „bogacz” nie potrafi zrozumieć wielkiego potencjału bogactwa duchowego, które promieniuje do chwili obecnej z takich postaci świętych i błogosławionych, jak np. święty Franciszek z Asyżu, święty Wincenty a Paulo, czy Matka Teresa z Kalkuty. Dla ludzi zamkniętych na miłość i potrzeby innych, zapatrzonych w siebie, również polityka która powinna być roztropną troską o dobro wspólne, staje się przy ich udziale roztropną troską o dobro własne.

Jednak w tym momencie również my, ludzie prawdziwie wierzący w Chrystusa nie jesteśmy bez winy. Wydaje nam się, iż jesteśmy doskonali. Musimy więc sobie jasno powiedzieć: Więcej pokory! Odrzućmy więc pychę, która często nas ogarnia. Nie jesteśmy inni, lepsi niż „oni”. Przecież już na Chrzcie świętym pada pytanie: Czy wyrzekasz się ducha złego i wszelkiej pychy jego? Jak na to pytanie odpowiemy dzisiaj? Po prostu bądźmy pokorni, mniej zapatrzeni w siebie, otwarci zawsze na drugiego człowieka. Spójrzmy obiektywnie na nasze zalety, ale także na nasze wady. Będziemy potrafili to wszystko lepiej zrozumieć, dotykając strasznych ran Chrystusa, ocierając krople krwi spływające z poranionej przez koronę cierniową głowy Zbawiciela, a potem jak On idźmy przez życie z pokorą. Uświadomimy sobie wtedy, iż: „wielkość człowieka jest w tym, że zna on swoją nędzę” / B. Pascal /.

Zakończmy dzisiejsze rozważania słowami pieśni wielkopostnej:

„Cierniami uwieńczoną – Głębokich pełną ran – Zbolałą i skrwawioną – Już głowę skłonił Pan. – O głowo mego Boga – Pokłon oddaję Ci – Tyś sercu memu droga – Bądź pozdrowiona mi”.

Henryk Szeląg

(artykuł ukazał się w gazetce parafii Bazyliki Św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy prowadzonej przez Księży Misjonarzy i jest publikowany za zgodą autora.)