Wieczność czeka – rozważanie…

allsW listopadowe dni, w zadumie będziemy przemierzali alejki cichych, uśpionych cmentarzy. Zatrzymamy się z pewnością na chwilę, gdy naszą uwagę przykuje pokryta spadającymi liśćmi, płyta starego grobowca. Być może na zniszczonej zębem czasu nagrobnej płycie, odnajdziemy napis: „Czas ucieka wieczność czeka”. Śmierć jest przecież wpisana w nasze życie doczesne, jako kres wędrówki po tej ziemi.

Wraz z pierwszym krzykiem niemowlęcia rozpoczyna się czas jego życia, rozpoczyna się droga do wieczności. Wtedy człowiek otrzymuje najważniejsze powołanie swego życia – powołanie do świętości. Posiada również wolną wolę, którą może wykorzystać do kształtowania swojej świętości. Może niestety również odwrócić się od Boga swego stwórcy, odpłynąć w grzech i nieprawość. Często źle ustawiona hierarchia wartości powoduje, że Bóg stawiany jest w naszym życiu na ostatnim miejscu. Zapominamy, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu. Jezus ostrzega bardzo wyraźnie: „Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże” (Mk 1,15; por. Łk 4,21).

Różnymi drogami podążamy do świętości. Często jest to droga męczeństwa. W naszych dzisiejszych rozważaniach, zatrzymajmy się na chwilę przy grobie męczennika, błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. Ksiądz Jerzy sam nie szukał męczeństwa. Był przecież młodym, pełnym energii kapłanem. „Śmierć męczeńska ma przynieść dobro duchowe innym, w przeciwnym razie trzeba ratować życie, dopóki można” – tłumaczy ksiądz profesor Naumowicz. Ksiądz Jerzy umarł za konkretną osobę – za Jezusa Chrystusa. Umierał w jedności z Nim. Męczeństwo, to upodobnienie się do Chrystusa zarówno w życiu, jak i w śmierci. Trzeba wytrwałej modlitwy i wielu wyrzeczeń, by się przygotować do takiego momentu.

O męczeństwie księdza Jerzego decyduje nie tylko samo cierpienie, ale motywy z powodu których był torturowany i zabity. Zginął za wiarę. Zawsze zło dobrem starał się zwyciężać, by w ten sposób przeciwstawiać się przemocy. Świadczą o tym ostatnie słowa księdza Jerzego wygłoszone 19 października 1984 roku w Bydgoszczy / rozważania różańcowe, piąta tajemnica bolesna: ukrzyżowanie Chrystusa /. „Aby zło dobrem zwyciężać i zachować godność człowieka, nie wolno walczyć przemocą. Ojciec Święty w czasie stanu wojennego w modlitwie do Pani Jasnogórskiej powiedział, że naród nie może rozwijać się prawidłowo, gdy jest pozbawiony praw, które warunkują jego pełną podmiotowość, i państwo nie może być mocne siłą żadnej przemocy. Komu nie udało się zwyciężyć sercem i rozumem, usiłuje zwyciężyć przemocą. Każdy przejaw przemocy dowodzi moralnej niższości”.

Jaka z tego płynie nauka dla nas? Musimy zrozumieć, że żaden człowiek nie wie, kiedy nastąpi kres jego ziemskiej wędrówki. Nie potrafi często wykorzystać czasu jaki jest mu dany. Nie rozumie lub nie chce zrozumieć, że każda przeżyta chwila liczy się w ostatecznym rozrachunku, kiedy stanie przed obliczem Boga Najwyższego. W sercu człowieka usadawia się grzech, serce staje się zatwardziałe, a sam człowiek staje się sprawcą złych uczynków. Wydaje mu się wówczas, że nie ma już możliwości uniknięcia „śmierci wiecznej”. Tak jednak nie jest. Jeden bowiem akt wiary może grzesznika wyzwolić spod władzy ciała. Wtedy grzesznik woła do Zbawiciela: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała (co wiedzie) ku tej śmierci?” (Rz 7,24). I jak czytamy w Słowniku Teologii Biblijnej: „Tym właśnie kończy grzesznik swoją wędrówkę: nie zgodziwszy się na przyjęcie życia jako daru Bożego, stwierdziwszy absolutną niemożliwość wydostania się o własnych siłach z tragicznego położenia, zwraca się ku Temu, od którego pochodzi łaska. W ten sposób przyjmuje na nowo postawę jedynie właściwą dla stworzenia, lecz dialog, który się na nowo rozpoczyna, będzie już dialogiem grzesznika z jego Zbawcą”.

Chrześcijanin powinien stale postępować naprzód, walczyć z tym co w nim złe, odnawiać się, mając przed oczami obraz Chrystusa Zmartwychwstałego. W jego sercu bowiem, w sercu każdego człowieka, spoczywa ziarno nieśmiertelności.

Kiedy w naszym życiu otwieramy się na dobro, na miłość do drugiego człowieka, przybliżamy się do życia wiecznego. Każdy dobry uczynek, gest życzliwości, uśmiech, czy serdeczne słowo, przybliża nas o krok do upragnionego celu. Nie możemy sobie pozwolić na duchowe lenistwo, na odsunięcie w czasie naszych starań na drodze do osiągnięcia zbawienia. Przecież nikt nie wie, ile czasu mu zostało na tej ziemi, czy wystarczy go by wyprostować ścieżki swego życia.

Przechodząc w zadumie przy blasku palących się zniczy pośród tych co odeszli, mamy świadomość, że oni już doszli do upragnionego celu, do celu swej ziemskiej pielgrzymki. Tak wiele by nam dzisiaj mogli powiedzieć. Nikt z nas wówczas nie byłby niewiernym Tomaszem. Pomyślmy o tym, kiedy staniemy nad ich mogiłami. Wybierzmy w naszym życiu drogę jaką wskazuje nam Jezus Chrystus, jak uczył nas błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko. Wybierzmy jedyną bezpieczną drogę do wieczności, modląc się słowami Psalmu:

Daj mi poznać drogi Twoje, Panie,

a naucz mnie Twoich ścieżek.

Prowadź mnie według Twej prawdy

i pouczaj, bo Ty jesteś Bóg, mój zbawca,

i w Tobie mam zawsze nadzieję.

 

Henryk Szeląg

(artykuł ukazał się w gazetce parafii Bazyliki Św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy prowadzonej przez Księży Misjonarzy i jest publikowany za zgodą autora.)