Po drugiej stronie życia–rozważanie

W listopadowe dni, zadajemy sobie pytanie: co się dzieje gdy człowiek umiera? Ten ostatni moment w życiu, człowiek przeżywa sam. Brak akcji serca, zanik oddychania, zakończenie czynności mózgu. Czy jednak powyższe zdanie mówi nam wszystko o śmierci? Biblia nie wnosi nic nowego w tym zakresie do medycznego określenia momentu śmierci, jednak posługuje się obrazami, powodując, że zbyt po ludzku rozumiemy i wyobrażamy sobie śmierć i życie wieczne. Trzeba więc ciągle badać, jaki rzeczywisty sens kryją te obrazy. Święty Paweł mówi: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś / zobaczymy / twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany”(1Kor 13,12).

Wielu ludzi nie wierzy, że śmierć jest tylko przejściem do nowego, lepszego życia. Ludzie ci twierdzą, iż w momencie śmierci kończy się wszystko. Cóż jednak o przyszłości człowieka mówi wiara?

Chrystus każdemu z nas obiecuje: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,25-26). Dla świętego Pawła, umieranie nie oznacza bolesnego rozstania, lecz powrót do domu. Również Ojciec Święty Jan Paweł II pragnął w godzinie swojej śmierci odejść do domu Ojca. Dla człowieka wierzącego śmierć nie jest nieodwołalnym końcem, lecz nowym początkiem. Dlatego słowa Biblii brzmią pocieszająco. Sięgnijmy więc znów do Listów świętego Pawła: „Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami” (1 Tes 4,13-18).

Dopiero kiedy człowiek sięga spojrzeniem poza granice życia doczesnego, poznaje sens swego losu i Boga jako centrum świata. Jeżeli nawet nie wierzy, odrzuca Boga, nie ma z Nim żadnego powiązania, to przynajmniej w śmierci ma możliwość spotkania Boga osobiście. Ktoś powiedział ciekawe słowa: „To, czym chcemy być w przyszłości, rozpocząć musimy obecnie”.

Zadajemy sobie kolejne pytanie: czy człowiek będzie sądzony? Pismo święte podkreśla, że Bóg chce uratować człowieka. Nie jest zainteresowany w wydaniu potępiającego wyroku (J 3,16 nn; Łk 19,10; 1 Tm 2,4). Ten sąd w pierwszym rzędzie jest sądem nad samym sobą. Człowiek bowiem widzi w całościowym „rachunku sumienia” co uczynił dobrego i złego w całym swoim życiu. Biblia wyjaśnia, że do sądzenia nie dochodzi dopiero po śmierci, ale już w tym życiu (Łk 6,37 nn; por. Mt 12,33 nn). Sąd Boży jest niejako tylko podpisem pod decyzjami sumienia człowieka.

Człowiek w swoim ziemskim życiu poddaje się pokusom, łamie Boże przykazania, nie bierze zbyt poważnie „drobnych” grzechów popełnianych codziennie. Więc co dalej? Czy istnieje czyściec? Obiegowe słowo „ogień czyśćcowy” nie jest właściwe. Łacińskie słowo które brzmi „purgatorium”, oznacza „oczyszczenie”. Nie ma tutaj mowy o ogniu. Człowiek po śmierci napotka przenikające do głębi „spojrzenie Boga” i tak jak w lustrze pozna swoje słabości, doświadczając bolesnego oczyszczenia. Zasadniczo opowiedział się za Bogiem, ale musi jeszcze usunąć wszystkie gruzy swego życia. Tak więc każdy umierający przechodzi osobisty proces oczyszczenia. Czyściec więc, nie jest jakimś miejscem, ale procesem. Zaczyna się on gdy człowiek ostatecznie natrafia na Boga, ale nie jest jeszcze całkowicie do tego przygotowany. „A nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo, lecz tylko zapisani w księdze życia Baranka” (Ap 21,27). Jezus dodaje ważną dla nas uwagę: „Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym” ( Mt 12,32 ).

Uwaga Jezusa podsuwa nam myśl, że jeszcze w przyszłym świecie jest możliwe

przebaczenie i oczyszczenie. Rozumiemy w tym momencie, dlaczego katolicy modlą się za zmarłych. Dzieje się tak szczególnie w Dzień Zaduszny.

Stojąc nad grobem, zastanawiamy się gdzie żyją nadal nasi zmarli i jak żyją? Przypominają nam się słowa: „…ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). Trudno jest zdefiniować słowo „niebo”. Można krótko powiedzieć, że kiedy znikną wszelkie przeszkody oddzielające nas od Boga, gdy dotrzemy do ostatecznego sensu naszego życia, spotkamy się z Bogiem. To jest właśnie „niebo”- tam, gdzie człowiek bezpośrednio „ogląda Boga”. Właściwie „niebo” już się rozpoczęło. Biblia wyraźnie podkreśla, że w Chrystusie oglądamy Boga: „A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał” (J 12,45). Poprzez Chrystusa już zostaliśmy wskrzeszeni do nowego życia i przeniesieni do nieba (Ef 2,4-7).

Jeszcze pozostała nam do wyjaśnienia jedna kwestia: a co z piekłem? Chrystus wymienia często dwie formy życia po śmierci: radość i spełnienie, oraz pustkę i beznadziejność. Ewangelista Mateusz napomina: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28). „…i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13,42).

Gdy człowiek całkowicie rozmija się z ostatecznym celem życia i ogarnia go całkowita rozpacz-jest to właśnie piekło. Święty Paweł mówi: „Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem-zagłada, ich bogiem-brzuch, a chwała-w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne” (Flp 3,18-19). Jeśli taką postawę człowiek zachowuje również w śmierci, sam siebie wyklucza z grona zbawionych. Piekło nie jest więc niczym innym jak tylko skutkiem odrzucenia Boga. Jeden z Ojców Kościoła-Ireneusz powiada: „Kto ucieka od światła, będzie mieszkał w ciemności”. Można powiedzieć, że to nie Bóg karze człowieka, lecz człowiek skazuje się sam. Pismo święte mówi także, że Chrystus przyjdzie ponownie „na końcu czasu”. Wiąże się z tym wskrzeszenie zmarłych, sąd nad wszystkimi ludźmi i wypełnienie losu świata. „Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku” (Łk 21,26-27).

Modląc się przy grobach naszych bliskich, pomyślmy przez chwilę o drugiej stronie życia.

Henryk Szeląg

(artykuł ukazał się w gazetce parafii Bazyliki Św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy prowadzonej przez Księży Misjonarzy i jest publikowany za zgodą autora.)