Czas duchowego przygotowania – rozważanie

Kolejny już raz w naszym życiu stajemy u progu Adwentu, czasu radosnego oczekiwania i duchowego przygotowania się na świętowanie przyjścia na świat Syna Bożego, narodzonego z Maryi w ubogiej grocie w Betlejem. Jest to jednocześnie dla nas , czas nawrócenia i odnalezienia często gdzieś zagubionej wiary, odbudowania wiary słabej, wyjścia z duchowego lenistwa.

W liturgii adwentowej Kościół woła: „Wzbudź swą potęgę i przyjdź nas zbawić”. To wezwanie, powinno stanowić dla nas myśl przewodnią w I i II niedzielę Adwentu. Chociaż słowa te przepojone są zgrozą i wizją końca świata, to jednak proroctwo kończy się słowami: „Gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21,28). 

Również święty Paweł nawołuje: „…przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13,14). Powyższe słowa mają być dla nas wskazówką i nadzieją na Boże miłosierdzie. Dlatego z ufnością, w III i IV niedzielę Adwentu wsłuchiwać się będziemy w teksty liturgiczne, które przygotowują nas na radosne przeżywanie świąt Bożego Narodzenia.

Zajrzyjmy w tym miejscu do Starego Testamentu. W Księdze Rodzaju czytamy, że spośród wszystkich ludzi wybrał Bóg Abrahama i powołał go do wielkiego zadania. Stał się ojcem wielu narodów. Przez niego : „ludy całej ziemi będą otrzymywały błogosławieństwo” (Rdz 12,3), czyli dostępowały zbawienia. Zbawieni będą wszyscy ludzie, którzy wierzą w Chrystusa i przez Chrzest święty tworzą jeden Kościół. Spełniła się obietnica dana Abrahamowi. Spełniła się ona także w naszym narodzie. Weszliśmy po przyjęciu Chrztu świętego do wielkiej rodziny Kościoła Chrystusowego. Polska ziemia wydała plon obfity. Mamy wielu wspaniałych świętych, Prymasa Tysiąclecia i wreszcie błogosławionego Jana Pawła II. Ten wielki skarb duchowy jaki otrzymaliśmy w darze, nie tylko przynosi radość i dumę, ale zobowiązuje każdego z nas do życia z Chrystusem. Dlatego u progu Adwentu musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, jaka jest nasza wiara. Jezus powiedział: „Do każdego, który się przyzna do mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się mnie zaprze przed ludźmi, zaprę się go i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,32-33).

Już wielokrotnie na łamach naszego tygodnika „Dla Rodziny” pisałem ze smutkiem, jaka naprawdę jest nasza wiara. Często bowiem nasza wiara oparta jest na tradycji i ogranicza się do spełniania praktyk religijnych nie podbudowanych ukształtowaniem postaw wewnętrznych. Taka wiara w obliczu wątpliwości czy trudności, może się zachwiać i rozpaść. Także magiczne traktowanie modlitwy, sakramentów, czy też samego Boga ukazuje naszą wiarę jako bardzo niedojrzałą. Są ludzie, którzy sprowadzają wiarę tylko do racjonalistycznych rozważań. Traktują wiarę jako akceptację systemu prawd logicznie powiązanych i tłumaczących rzeczywistość. Wynika to z dominacji czynnika rozumowego w wierze. Natomiast w Piśmie Świętym tak Starego jak i Nowego Testamentu, możemy odnaleźć przykłady żywej wiary jako całkowitego zawierzenia Bogu.

W tym miejscu znów można wrócić do Abrahama. Jest on wyraźnym przykładem człowieka, który całkowicie zaufał Bogu i poddał się Jego woli. Jakie więc wnioski powinniśmy wyciągnąć z powyższych rozważań? Po pierwsze – wiara wymaga przemiany. Przemiana powinna objąć całe nasze dalsze życie. Głęboki rachunek sumienia, wyciszenie, przyjęcie stanowczych postanowień na przyszłość. Drugi ważny aspekt wiary to uznanie naszej zależności od Boga. Zależność od Osoby, która nas kocha. Nie my jesteśmy bogami na ziemi, nie nasza wola jest najważniejsza. Po trzecie – ufność Bogu, zawierzenie Mu bez warunków wstępnych zawsze i całkowicie. Powinniśmy się także nauczyć słuchać Boga. Przemawia On do nas bardzo często. Jednak wolimy słuchać bełkotu mediów, złych doradców, a Słowo Boże jest dla nas niewygodne oraz niewiarygodne. I chyba najważniejszy warunek – „utożsamianie się z Chrystusem”. Chodzi po prostu o przyjęcie w miłości osoby Chrystusa. Nie jest to łatwe zadanie na czas Adwentu. Zewsząd czyhają zagrożenia. Postępuje ateizacja, widzimy próby tworzenia zjednoczonej Europy bez Boga, tylko na fundamencie ekonomii, próbę zdjęcia krzyża w Sejmie, chęć wyrzucenia lekcji religii ze szkół.

Jesteśmy całkowicie zagubieni w świecie cywilizacji. Niech więc czas Adwentu będzie dla nas czasem prawdziwego nawrócenia. Odnajdźmy drogę do Betlejemskiej Groty, idąc za gwiazdą prawdziwej wiary. Weźmy sobie do serca słowa z dzisiejszej Ewangelii: „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie…” ( Mk 13,33 ).

Henryk Szeląg

(artykuł ukazał się w gazetce parafii Bazyliki Św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy prowadzonej przez Księży Misjonarzy i jest publikowany za zgodą autora.)