Boże Narodzenie – homilia

Jestem przekonany, że większość z nas, obecnych teraz na Pasterce, odczuwa w tej chwili pewną radość. Dla jednych ta radość wynika z powodu dobrze odprawionej spowiedzi św. i przyjęcia łaski Bożej, która pozwoli im jeszcze odważniej kroczyć drogą doskonałości dla zbawienia swojej duszy i dla dobra drugiego człowieka. Innych napełnia radość, gdyż być może wigilijne dzielenie się opłatkiem zakończyło długotrwałe waśnie i nieporozumienia. Może serce niejednej osoby wypełnia radość z tego, że ktoś rodzinie podjął postanowienie przemiany życia i odejścia od nałogów alkoholu, papierosów czy narkotyków. Może komuś łzy osuszyła odnowiona przysięga wierności małżeńskiej i przebaczenie. Radość innych ma swoje źródło w dobrze dobranym i ofiarowanym z serca prezencie świątecznym.

A Ci, którzy nie mogą radować się z powyższych powodów, to swoją radość odnajdują w przeżywaniu tajemnicy tej świętej nocy Bożego Narodzenia, które dokonało się dwa tysiące lat temu. Wtedy to z miłości do człowieka Bóg zesłał swojego Syna Jezusa, okazując w Nim pełnię swojej Miłości, gdyż obdarzył człowieka nadzieją Zbawienia. Miłość zbawiła świat. W dzisiejszy dzień przypominamy sobie o tym, że i my mamy szanse na wieczne trwanie w Miłości Boga, o ile tylko tego zapragniemy.

Jest taka piękna historia o Miłości… Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały: Bogactwo, Duma, Smutek, Dowcip, Miłość. Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze. Miłość jak to miłość, postanowiła trwać do ostatniej chwili, by pomóc wszystkim w ewakuacji. Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, wtedy Miłość poprosiła o pomoc. Pierwsze podpłynęło Bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała: -Bogactwo, czy możesz mnie uratować? Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma pośród nich miejsca dla ciebie -odpowiedziało Bogactwo. Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym żaglowcem. -Dumo, zabierz mnie ze sobą!- poprosiła Miłość. -Niestety nie mogę cię wziąć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć. Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek. Smutku, zabierz mnie ze sobą!- poprosiła Miłość. Och, Miłość, ale ja jestem tak bardzo smutny, że wolę pozostać sam. Nie chcę twojego towarzystwa – odrzekł Smutek. Dowcip przepłynął obok Miłości, był bowiem tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc. Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębinach oceanu… Nagle Miłość usłyszała: Chodź! Zabiorę cię ze sobą!- powiedział Czas. Niedługo później Miłość zwróciła się do Mądrości z zapytaniem – dlaczego właśnie Czas mi pomógł? Mądrość odrzekła – Bo tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość.

Podobne słowa o Miłości napisał w liście do Koryntian św. Paweł, który stwierdził, że nie ma nic wartościowszego ponad Miłość, tę prawdziwą, która nigdy nie przemija. To nieprzemijająca Miłość Boga do człowieka jest źródłem autentycznej, prawdziwej radości, która może wypełnić serce ludzkie.

Pewna Mama wychowująca swoje dziecko według zasad wiary zawsze jemu przypominała – pamiętaj, Pan Bóg cały czas patrzy na Ciebie z nieba i doskonale Cię widzi. Pewnego razu zadała jednak dziecku pytanie – a czy wiesz dlaczego Pan Bóg Cię obserwuje? Chłopak, po chwili namysłu odparł – aby mnie ukarać, gdy będę źle postępował? Mądra Mama roześmiała się – oj głuptasku – Pan Bóg patrzy na Ciebie z Miłością i czeka, aby z tej miłości obdarzyć wszystkim czego potrzebujesz, kiedy tylko Go o to poprosisz…

Bóg pragnie nas obdarzać swoją Miłością w szczególny sposób od chwili, gdy bramy nieba otworzyły się i wydały Zbawiciela. Bóg spogląda na nas, czy jesteśmy gotowi otworzyć swoje serca, aby mógł do nich wlać łaskę wiary.

W te świąteczne dni świątynie zapełniają się wiernymi, którzy liczniej przychodzą do Boga podziękować za dar wiary, za Bożą miłość, za Jego łaskę. Wierzę, że to Miłość Chrystusa nas tu zgromadziła, aby jej doświadczyć, głębiej poznać. Bo gdzie jej szukać, jak nie tutaj właśnie, w kościele, gdzie mieszka Chrystus ukryty w Najśw. Sakramencie. To tutaj jest to miejsce, gdzie ta niewidzialna potęga Bożej Miłości może nas przemienić w człowieka wartościowego.

Pamiętam, że jako dziecko lubiłem sobotnie wieczory, gdy mama piekła ciasto. Oczywiście zawsze podejmowałem próby włożenia palca w żółtka utarte z cukrem. Ale fascynowało mnie zaglądanie przez szybę piekarnika, jak tam, w cieple piekarnika, zwykła żółtawa masa wylana w formę, bez udziału człowieka zmieniała wygląd, konsystencję, kolor, jak pęczniała i zaczęła wydawać super zapachy, aby w końcu stać się smakowitym ciastem.

To nie na ulicy, nie w domu, nie barze czy na stadionie, ale właśnie tu, w kościele, każdy człowiek może stać się takim wspaniałym końcowym produktem. Tylko tu działa temperatura wiary i modlitwy, tu działa na nas gorąc obecnego pośród nas Boga. Wystarczy być, trwać, a reszty dokona Bóg. I z czasem nawet najbardziej surowe i nieprzygotowane serce człowieka przemieni się Miłością Boga.

W Noc Bożego Narodzenia Bóg otworzył nam Niebo, dzieląc z nami ziemskie życie. Ten, który jest Miłością – z Miłości do nas dał nam samego Siebie. Oto wielkość Boga, który dzieląc się sobą, pragnie aby każdy człowiek czuł się ubogacony Jego boskością.

Warto sobie to uświadomić przeżywając święta Bożego Narodzenia, aby przyjąć ten wielki dar, by móc się Bogiem dzielić z innymi. Albowiem, jak powiedział bł. Jan Paweł II – Człowiek jest wielki nie przez to, kim jest, ale przez to, czym dzieli się z innymi.

Drodzy parafianie i goście szukający duchowego wzrostu w naszej świątyni, życzę Wam, abyście właśnie tu, w tym piecu Chrystusowej łaski, w tym źródle ognia boskiej Miłości, radośnie poddawali się działaniu Boga w każdą niedzielę. Niech Chrystus, rodząc się w Waszych sercach, ubogaca Was sobą, abyście mogli dzielić się Jego życiem i miłością z innymi. Bo większego daru człowiek człowiekowi nie jest w stanie dać. Nie ma większego daru jak Miłość Boga, którą możemy przyjąć, aby nią obdarzać innych.

MS