Pogrzeb chrześcijański – refleksja…

„Błogosławieni umarli, którzy w Panu umierają” (Ap.13,14)­

Słońce rzuca ostatnie promienie na ulice i domy miasteczka Naim.W stronę wieczorego spoczynku posuwa się powoli żałobna procesja.Na marach spoczywają zwłoki młodzieńca, a za marami idzie zbolała matka lamentująca po stracie syna jedynaka. Co za straszna boleść. Gdy się tylko słucha tej sceny ogarnia takie wzruszenie, że chciałoby się wmieszać w ten pogrzebowy tłum, chciałoby się zapłakać z bolejącą wdową, chciałoby się próbować uspokoić rozdarte serce pociechą, „Matko nie płacz” – ale niestety z tym przekonaniem-, że dla niej wszystko skończone, że dla niej już nie ma pociechy. Tymczasem z przeciwka idzie Pan Jezus otoczony grupą apostołów, zatrzymuje się orszak pogrzebowy, wypowiada słowa pociechy „ Matko nie płacz ” (Łk7,13) dotyka mar i wołaniem „Młodzieńcze tobie mówię wstań” ( Łk 7,14 ) przywraca życie umarłemu, a matce i współczującym jej wielką radość.  

Innym razem upadł do nóg Jezusowych zbolały ojciec wydając skargę – córka moja chora. Kazał się Jezus prowadzić do domu, tymczasem po drodze służący donoszą, że za późno – umarła dziewczynka. Serce ojca ścisnęło się do reszty, zdaje się nie słyszeć pociechy Jezusa „nie bój się, wierz, a będzie zdrowa” (Mt.9,22). Na podwórzu słychać zgiełk i płacz wielki. W domu rozpacza matka ściskająca stygnące ciało martwego dziecka. Słuchając tej sceny i my chcielibyśmy z nimi płakać.Tymczasem Pan Jezus zabrania smucić się, bo powiada, że „nie umarła dziewczynka tylko śpi”( Mt 9,24). I w tym momencie, kiedy obecnym wydawało się, że wszystko skończone – Pan Jezus słowami „dziewczynko wstań ” (Mk.5,41)przywraca umarłej życie, a rodzicom jej i współczującym radość. Wstępowali do Betanii. Pan Jezus odezwał się do apostołów: Łazarz, przyjaciel nasz śpi, ale idę, abym go ze snu zbudził. A widząc, że zrozumieli Go dosłownie prostuje ich przekonanie słowami „Łazarz umarł ” (J.11, 14) . Istotnie umarł i to przed czterema dniami, pozostawiając w wielkim smutku dwie siostry Marię i Martę (J.11, 21). „ Zmartwychwstał brat twój ” (J.11, 24). A Jezus mówi jej dalej słowa pocieszające : „Jam jest zmartwychwstanie i życie, kto wierzy we mnie, choćby i umarł, żył będzie. Wierzysz w to ?” (J.11, 25-26). Panie, jam uwierzyła. A potem idzie rozrzewniony z płaczącymi do grobu. I chociaż wszyscy sądzili, że już wszystko skończone, Pan Jezus zawołał: „Łazarzu wyjdź z grobu”(J.11,43)- przywrócił życie umarłemu, a przyjaciołom radość.

Słuchając opisu tych smutnych scen, w których śmierć przecina życie i wyciska łzy -budzi w sercu wielki podziw dla miłosierdzia Jezusowego, który przychodzi do płaczących, uspokaja ich słowami – „Nie płaczcie, ja jestem zmartwychwstanie i życie. Kto wierzy we mnie, choćby umarł żyć będzie”(J .11,25). A w nagrodę za silną wiarę daje przykład tego, co mimo śmierci czeka w przyszłości wszystkich – przywraca życie. Sceny naprawdę rzewne. Lecz nasuwa się pytanie: czy tylko w tych trzech wypadkach stanął Jezus ze słowami pociechy? Nie. Dzisiaj również śmierć wybiera ofiary, bo postawiono człowiekowi raz umrzeć. Na pewno nie jeden był świadkiem, jak na policzkach umierającego ukazały się sińce w miejsce dawnych rumieńców, jak kostniały członki, jak zastygało ludzkie życie. A potem zamknięto trumnę, pożegnano dom trzykrotnym uderzeniem w próg. Krewni zarzucili żałobne szaty, dzieci cisnęły się do trumny, by po raz ostatni położyć swój pocałunek na zimnej desce, zanim przykryją ją zimne grudki ziemi. Serca ściska ból, z oczu płyną łzy. Oto w tej chwili odzywa się głos kapłana, który pociesza słowami Chrystusa „Rozradują się w Panu kości poniżone ”. „Jam jest zmartwychwstanie i życie, kto wierzy we mnie, choćby umarł żyć będzie” (J.11,25). O tak. Na pewno żył —–bo ciało, które było mieszkaniem nieśmiertelnej duszy – nie zaginie na wieki, bo ciało, o którym pisze św. Paweł, że jest mieszkaniem Ducha Św. – nie przepadnie na wieki. Bo ciało, które tyle razy w życiu karmiło się Ciałem i Krwią Chrystusa Pana –nie rozpadnie się na wieki. Owszem, ono umrze, ono rozpadnie się w proch, ale przyjdzie dzień, że to ciało znowu zmartwychwstanie – że rozradują się w Panu kości poniżone i choćby człowiek umarł, żyć będzie na wieki. Dla nas umrzeć to znaczy zasnąć – jak mówi Chrystus. A po śnie- czeka życie. Nic więc dziwnego, że Kościół śpieszy z pomocą zmarłym przez sprawowanie Mszy świętej, a wierni klekają u Jezusowej kratki konfesjonalu ofiarując swoją spowiedź święta, komunię, modlitwę poranną i wieczorną, sprawują dobre uczynki drugiemu człowiekowi, zamawiają Msze Św. z okazji dnia pogrzebu, rocznicy śmierci, imienin zmarłego – ale szczególną pomoc okazują przez zamówienie Mszy Św., tak zwanej „Gregorianki” – to jest trzydzieści Mszy Świętych codziennie odprawianych za zmarłego. To ta dusza trzydziestego dnia z czyśćca idzie do nieba. Zamiast kwiatów, które szybko więdną, nieśmy modlitewną pomoc zmarłym, a gdy będą już zbawieni — to tam, z wysokości nieba, będą za nami orędowali, wypraszając nam potrzebne łaski, abyśmy i my po drabinie życia stąpali i do nieba się dostali …