Boże Ciało – homilia

Hulajnoga i samochód. Dwa pojazdy, które pozwalają podróżować. Hulajnoga napędzana jest nogą człowieka, a samochód korzysta z paliwa, które sprawia, że jedziemy bez wysiłku ludzkich mięśni.

Filmy przyrodnicze opisujące życie oceanów pokazują, że nawet na dnie głębokich rowów oceanicznych, gdzie ciemność jest naprawdę ciemnością, bez tlenu i światła, funkcjonują jakieś żyjątka, stwory morskie, które mają się tam w miarę dobrze. Ale tam, gdzie woda jest płytka i ciepła, gdzie jest dużo słońca, tam oceany aż kipią życiem i jego różnorodnością – od kolorów po kształty, od roślin po ryby i ssaki.

Dwie kobiety mają upiec ciasto. Jednej dano tylko mąkę i wodę, a dla drugiej dodano jeszcze tłuszcze i jaja, aromaty i proszek do pieczenia. Pierwsza coś tam upiecze– prawdopodobnie podpłomyki. Druga, z dostępnych składników może upiec wspaniale pachnące ciasto.

Święto Ciała i Krwi Pańskiej, które dzisiaj obchodzimy w kościele uczy nas dwóch rzeczy – po pierwsze – zawierzenia Bogu, który mówi: To jest Ciało moje, kto je spożywa, ma udział w moim Bóstwie. Po drugie uczy tego, że Bóg dał faktycznie wolną wolę, której trzeba użyć, aby odpowiedzieć na to proste zaproszenie – bierzcie i jedzie, bierzcie i pijcie…. Napełniajcie się boskością.

Są ludzie, którzy żyją bez Boga. Są tacy, którzy wierzą, ale ta wiara jest martwa – bez modlitwy, bez Kościoła. Są i tacy ludzie, którzy przyjmują Komunię świętą, ale bez wiary, że przyjmują do serca Boga. Spełnili obowiązek niedzieli. Dalej w duchowość nie chcą kroczyć.

Tajemnica Bożego Ciała i Krwi – dla jednych to okazja do śmiechów i kpin. Dla innych to tylko pusty symbol tego, co się wydarzyło wieki temu, zwykły kawałek dziwnego chleba, którym się nawet nie człowiek naje.

Ale to nie Ci moją nam wyznaczać naszą postawę wobec Eucharystii.  Zawierzyć ich opinii to tak jakby pytać się jakiegoś beztlenowca żyjącego na dnie oceanicznego rowu o wartość słońca. To tak, jakby zawierzyć dziecku, że nie ma lepszego środka transportu nad hulajnogę.

Wierzący nie może kierować się opinią innych o Eucharystii. Prawda płynie z ust samego Chrystus, który wskazując na Eucharystię, na ten konsekrowany podczas mszy świętej chleb i wino – mówi jasno – To jest Ciało moje, to jest Krew moja. Kto Go spożywa, ma życie wieczne.

Dzięki Bogu są ludzie, którzy tę wiarę wyznają, którzy poza Eucharystią nie potrzebują niczego innego. Ani sławy, ani pieniędzy, ani ziemskiego szczęścia. Oni dzięki Eucharystii powoli przemieniają się w Tego, którego przyjmują do serca. Oni żyją w Chrystusie, który jest prawdziwym życiem.

Można jechać hulajnogą na drugi koniec Ameryki, lecz dopiero silnik samochodowy na benzynę zapewni nam komfort jazdy. Można żyć jak bakteria w ciemnych czeluściach oceanu, ale dopiero dostęp do słońca rozwija formy życia i je ubogaca. Można w życiu być jak podpłomyk, lecz dopiero bogactwo składników uczyni z ciasta dobry tort. Nasza wola, nasz wybór.

Dzisiejsze Święto Ciała i Krwi Chrystusa niesie zachętę, abyśmy zawierzyli Jego słowu i pragnęli napełniać się żywym Chrystusem. Tylko On daje prawdziwą moc, energię, siły do działania. On ubogaca.

Odłóżmy naszą ludzką pychę na bok i przyjmujmy w pokorze i z wiarą Ciało Chrystusa, aby się do Niego upodobnić, w Niego powoli przemieniać. On jest Życiem. On udziela człowiekowi ze Swojej Boskości. On dla wierzących jest Chlebem dającym pełnię szczęścia już na ziemi, a w przyszłości życie wieczne…  Wybór jest w naszych rękach. Nie bójmy się uwierzyć Chrystusowi, który mówi: To jest Ciało moje, to jest Krew moja.

 Boże Ciało 2010 – Brooklyn, NY – ks. Marek Sobczak