Marrying in Church is a right only for those who believe in Christian marriage, says Pope

Marrying in Church is a right only for those who believe in Christian marriage, says Pope
1/23/2011 5:32:00 PM -AsiaNews

The importance of the canonical and pastoral preparation for marriage focus of words addressed by Pope Benedict XVI to the Roman Rota. The bride and groom should be aware of and want this act that ultimately aims to holiness of life. This also to avoid future annulments.
Getting married in church is a right only if you believe in “true marriage” that is, an act for the realization of the “integral good, human and Christian, of the spouses and of their future children, ultimately projected towards the holiness of their lives”. From here, follows the importance of preparation for Christian marriage, also to avoid annulments, which were at the heart of Benedict XVI address delivered today to members of the Tribunal of the Roman Rota, received at the beginning of the judicial year.
“The canonical dimension of marriage preparation – began the Pope – is perhaps not an immediately perceived element” both because the preparation phase holds “a very modest, if not insignificant, place “, and because “there is a widespread mentality that the examination of the spouses, the publication of banns and other appropriate means to carry out the necessary pre-marital investigations, of which marriage preparation courses are a part, are purely formal obligations. In fact, it is often assumed that, in admitting the couples for marriage, pastors should proceed with speed, as it regards the natural right of people to marry”.
The fact, however, is that “there is no marriage of lives and another of law: there is only one marriage, which is constitutionally a real legal bond between a man and a woman, a bond based on the true dynamics of conjugal life and love. The marriage celebrated by the spouses, the marriage that is dealt with both pastorally and in canonical doctrine, are one single natural and salvific reality, the wealth of which certainly gives rise to a variety of approaches, however without ever losing its essential identity. The legal aspect is intrinsically linked to the essence of marriage. This is understandable in light of a non-positivistic concept of law, but considered from the perspective of relationality according to justice.”
Therefore, the “right” to marriage in church, “presupposes that the individuals can and intend to really celebrate it, in the truth of its essence as taught by the Church. No one has the right to a wedding ceremony”, because the right to marry “refers to the right to celebrate an authentic marriage”. The “right to marry, then, would be denied “where it was obvious that the basis for its exercise are absent, where the required capacity to marry is obviously lacking, or where the will poses an objective that is in contrast to the natural reality of marriage. ”
Marriage preparation, therefore, is an issue that requires “the greatest pastoral care” in the formation of the couple and in “testing their convictions regarding the obligations required for the validity of the Sacrament of Marriage. Serious discernment in this matter will avoid impulsive decisions or superficial reasons that lead two young people to take on responsibilities that they will not know how to honour”.
Given the different means available for a “careful preparation and examination” among which ” the pre-marital exam stands out”, an effective pastoral action aimed at preventing marriage annulments can be developed. All efforts must be made to stop, as much as possible, the vicious circle that often occurs in the granting of admission to marriage, without adequate preparation or a serious examination of the requirements for its celebration, and a judicial declaration that sometimes just as easily, but of an opposite nature, considers marriage invalid solely on the basis of finding in favour of failure.
It is true that not all reasons for a possible declaration of nullity can be detected or perceived in preparation for marriage, but, equally, it would be wrong to hinder access to marriage on the basis of unfounded assumptions, such as, believing that nowadays, people are generally incapable or have only an apparent matrimonial will”. For this reason, even though canon law requires specific and particular knowledge, all those committed in the pastoral field must be aware of their responsibilities in this area.

Odsłonięcie Pomnika Jana Pawła II

 Niedziela Ogólnopolska 04/2001 

Pomnik Jana Pawła II w Greenpoint
Oprac. Danuta Bronchard

W sercu największej polskiej dzielnicy Nowego Jorku, w Greenpoint, przy największej polskiej parafii pw. św. Stanisława Kostki, stanął pomnik Jana Pawła II.
Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia, 18 listopada 2000 r., rozpoczęła się Mszą św., którą sprawowali bp Adam Odzimek z Radomia, ks. Józef Kapuściak – sekretarz generalny Zgromadzenia Misjonarzy św. Wincentego aO Paulo w Rzymie, ks. Edmund Gutowski, wraz z księżmi współcelebransami. Bp Adam Odzimek przypomniał w homilii słowa Ojca Świętego: “Nie lękajcie się”. Nazwał Jana Pawła II “Papieżem zjednoczenia i humanitaryzmu, uczącym miłości i pokoju”. Mszę św. uświetniły chóry parafialne: św. Cecylii i Oaza, natomiast 10-letnia Kamila Lipińska, uczennica Polskiej Sobotniej Szkoły, zaśpiewała ulubiony utwór Ojca Świętego – Barka.
Na uroczystość przybyli m.in.: konsul generalny RP Dariusz Jadowski, kongresman Joseph Lentol, przedstawiciele Kongresu Polonii Amerykańskiej oraz organizacje polonijne: SPK i Liga Morska. Obecna była również młodzież i dzieci z Polskiej Sobotniej Szkoły im. Marii Konopnickiej, Zespół Krakowianki i Górale, harcerze polscy, Zespół Polish American Folk Dance Comp.
Prezes Komitetu Budowy Pomnika John Czaplinski podziękował wszystkim ofiarodawcom i ludziom, którzy przyczynili się do powstania monumentu. Przypomniał wizytę w parafii kard. Karola Wojtyły w 1969 r. Mieczysław Pająk – członek Komitetu, prezes Fundacji Koła Jana Pawła II w Nowym Jorku, powiedział: “Ten pomnik daje dowód naszego hołdu dla wiekopomnych osiągnięć Papieża i naszej wiary”. Konsul generalny Dariusz Jadowski stwierdził, iż Papież pomaga zmieniać oblicze ziemi i przyczynił się do zasadniczych zmian nad Wisłą. Naród polski wydał Syna, który pozwala patrzeć na świat z nadzieją. Starajmy się czerpać siły z człowieka, który jest uosobieniem dobra, prawdziwej chrześcijańskiej miłości”. Członek Izby Reprezentantów, Joseph Lentol, podkreślił duchowe przywództwo Ojca Świętego w tych trudnych czasach.
Pomnik okrywała osłona w barwach: żółtej, białej, czerwonej i niebieskiej, symbolizująca połączenie trzech flag: papieskiej, polskiej i amerykańskiej. Ks. Roman Górowski, proboszcz parafii, poprosił o dokonanie ceremonii odsłonięcia pomnika inicjatora budowy Johna Czaplinskiego oraz Mieczysława Pająka, prezesa Fundacji Koła Jana Pawła II, a o poświęcenie poprosił bp. Adama Odzimka i ks. Edmunda Gutowskiego.
Dzieci z Polskiej Szkoły recytowały wiersze: Przed pomnikiem wielkiego człowieka (Dawid Wiącek), Ojcze Święty (dzieci z piątej klasy). Kamila Lipińska zaśpiewała pieśń Papież na Watykanie i utwór Ojczyzna. Na zakończenie wspólnie odśpiewano pieśni: Boże, coś Polskę i God Bless America. Mieczysław Partyka-Karol, artysta rzeźbiarz, otrzymał gratulacje i podziękowania za wierne oddanie postaci Ojca Świętego w zaprojektowanym pomniku.

Misje Madagaskar

SERCE DLA DZIECI NA MADAGASKARZE W imieniu dzieci na Madagaskarze : Bóg zapłać! Przez cały miesiąc październik dzieci z naszej parafii podjęły zobowiązanie gromadzenia swoich drobnych oszczędności, aby podzielić się z biednymi dziećmi z Madagaskaru, gdzie pracują polscy Misjonarze św. Wincentego a Paulo. Na zakończenie wspólnej modlitwy różańcowej przyniosły swoje skarbonki, artystycznie pięknie wykonane i bardzo pomysłowe, aby ofiarować swój dar na misje. Wszystkich skarbonek było 62, a ofiara w całości wynosiła $ 751. Chciałbym w imieniu misjonarzy z Madagaskaru podziękować ks. Janowi Szylarowi CM oraz p. Krzysztofowi Gospodarzec za uwrażliwienie dzieci na ten charytatywny cel. Boża łaska i modlitwa tych biednych dzieci, niech będą dla was wszystkich kochane dzieci nagrodą za dar chrześcijańskiej solidarności. Fr. Jarosław Lawrenz CM, Opiekun Wspólnoty Przyjaciół Misji

Niedziela Misyjna

Na Niedzielę Misyjną…

Ostatnie słowa Chrystusa skierowane do Apostołów przed Wniebowstąpieniem brzmią jak rozkaz: Idąc na cały świat nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. A mówiąc konkretniej – Zbawicielowi chodzi o to, aby Apostołowie uczynili ludzi uczniami Chrystusa czyli przygotowywali ludzi do pełnej jedności, do życia we wspólnocie Kościoła. Apostołowie podjęli to dzieło. Czytamy, jak Kościół wychodzi poza środowisko żydowskie – np. św. Piotr przyjmuje do Kościoła prozelitów, czyli sympatyków judaizmu, pochodzących z pogaństwa. Wielkiego dzieła misyjnego podejmuje się św. Paweł, który zostanie nazwany Apostołem Narodów i przemierzy tysiące kilometrów spod Damaszku aż po Hiszpanię, zakładając wiele Kościołów w Basenie Morza Śródziemnego. Ta praca misyjna rozpoczęta w dniu zesłania Ducha Świętego trwa do dnia dzisiejszego. Granice Kościoła jako organizacji poszerzają się ustawicznie. Kościół dociera do coraz to nowych narodów.

Jego zadaniem i dzisiaj jest dotrzeć z prawdą objawioną możliwie do wszystkich ludzi i zachęcenie ich do zorganizowania wspólnot wierzących, do działalności w nich i w końcu do ustawienia życia wspólnoty tak, aby ludzie mieli łatwy dostęp do Chrystusa sakramentalnego. Idealną misją jest taka, gdzie pewnego dnia przy ołtarzu kościoła wystawionego przez misjonarzy staje rodzimy kapłan, który podejmie dalszy zasiew Ewangelii.

Największą trudnością misji Kościoła jest sposób przekazywania Ewangelii tak, aby jednocześnie uszanować wszystko to, co dobre w ich kulturze i dotychczasowej religii. Na przykład polskiemu misjonarzowi nie jest łatwo wędrować daleko w kraje misyjne, nie biorąc ze sobą obrazu Matki Bożej z Jasnej Góry. Kult Maryjny jest potrzebny, ale obraz może być z Jasnej Góry i nie musi być z Jasnej Góry. My Polacy jesteśmy związani z tym obrazem, ale niekoniecznie właśnie ten obraz musi być na placówce misyjnej. Jest to polska forma religijności, raz przyjęta przez tubylców bardzo mile, innym razem z uprzedzeniem.

Wśród misjonarzy na przestrzeni wieków znamy niezwykle odważnych, którzy przyjmowali prawie całe dziedzictwo kultury i religii danych ludów, zwłaszcza wielkich ludów, takich jak Chiny, Indie. Jednym z nich był Mateo Ricci, który na przełomie XVI i XVII wieku powędrował na teren Chin i dotarł na dwór cesarza. A przyjechał do Chińczyków z mapami, z globusami, z zegarkami, wiedzą na temat świata. Ale był też w jego walizach obraz Matki Najświętszej z Dzieciątkiem Jezus. I jak mówi historia – Chińczycy byli gotowi przyjąć tę Matkę, która uczestniczy w dziejach zbawienia świata. Ale historyk zauważa, że krzyż Chrystusa, czyli to, co istotne w Ewangelii, był ukryty na samym dnie, bo wiedział, że jeśli na początku zobaczą krzyż, to wszystko zostanie odrzucone. Trzeba wiele czasu na przygotowanie serc i umysłów do przyjęcia Ewangelii.

Praca misyjna, to nie tylko praca kapłańska, to także w dużej mierze praca człowieka świeckiego. Więcej – to powołanie. Każdy misjonarz zaświadczy, że w dziele misyjnym potrzebni są lekarze, nauczyciele, inżynierowie czy inni specjaliści od rolnictwa, od budowy domów czy mostów. Według danych Sekretariatu Dzieła Misyjnego przy Episkopacie Polskim obecnie na misjach pracuje 1528 Polaków, w tym kilkunastu świeckich. Jeszcze większe jest zaangażowanie świeckich z innych krajów, szczególnie tych, które same borykają się z powołaniami kapłańskimi.

W dziele misji biorą udział także ludzie nie opuszczający z własnego kraju, gdyż misje wymagają wsparcia. Ktoś zauważył słusznie, że jest to najbardziej kosztowne dzieło Kościoła. Rocznie dziesiątki milionów dolarów Kościół przeznacza na pracę misyjną po to, aby zabezpieczyć minimum potrzebnych warunków dla rozwoju pracy misyjnej. Chodzi o utrzymanie kapłana, czasami sprzęt potrzebny do tego, by mógł pokonywać długie odległości, lekarstwa itp.   Ludzie pracujący dla dobra misji  zbierają wszystko to, co jest potrzebne misjom.

Ale trzeba zauważyć, że nie zawsze chodzi wyłącznie o środki materialne. Czasami prosty list z zapewnieniem wsparcia duchowego, modlitwy i ofiary jest przez misjonarzy witany z większą radością aniżeli przesłany podarunek.

Cały Kościół jest misyjny – nawet Stany Zjednoczone, czy Polska. Tylko 20% wierzących w USA, tylko 35% w Polsce z tych, którzy powinni uczestniczyć we Mszy świętej w niedzielę, przekracza próg kościoła.  Nie trudno stwierdzić, że kraje chrześcijańskie stają się pogańskie. Kraje zachodniej Europy i Ameryki nie rodzą wystarczającej liczby powołań kapłańskich, którzy by nieśli sakramenty. Tam wiara obumiera, kraj przestaje być chrześcijański.

Czy tak się stanie z USA, z Polską?   Nie możemy pozwolić na to. Każdy z nas jest misjonarzem i często nasza praca misyjna jest trudniejsza niż praca misjonarzy w dżunglach Oceanii czy buszu Afryki. Ale musimy tę pracę zacząć od swojej rodziny, od swojego mieszkania. Musimy żyć wiarą każdego dnia, nie zaniedbać troski o nowe powołania kapłańskie, aby nie zabrakło tych, którzy stanęliby przy ołtarzu wiary.

Dziś, w niedzielę misyjną wyrażamy Bogu wdzięczność za to, że należymy do Kościoła. To wielki dar. Pamiętajmy jednak, że spoczywa na nas wielka odpowiedzialność za świadectwo autentycznego życia Ewangelią.  Módlmy się w intencji misji, ale i działajmy dla niech – wypełniając po prostu nasze powołanie do życia w zgodzie z oczekiwaniami Boga.

Czuwanie – o śmierci ks. Jerzego…

Polski Instytut Teatralny z Nowego Jorku przedstawił w niedzielę w  naszym kościele spektakl poświęcony pamięci męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, ściślej – pamięci jedenastu dni od porwania przez esbeków (19 X 1984) do opublikowania informacji o wyłowieniu martwego ciała kapelana Solidarności.  Polacy w kraju i na świecie przez jedenaście dni modlili się o jego ocalenie. Tylko trzej oprawcy wraz z wierchuszką służby bezpieczeństwa i nieukarani do dzisiaj mocodawcy z najwyższych władz peerelowskich (i zapewne ich moskiewscy nadzorcy) wiedzieli, że kapłan już nie żyje. Obok zasług Jana Pawła II czy Lecha Wałęsy to także jego ofiara krwi i jego męstwo utorowały Polsce drogę do wolności. Continue reading Czuwanie – o śmierci ks. Jerzego…

Ruch Rodzin Nazaretańskich

Ruch Rodzin Nazaretańskich jest wspólnot ą apostolską Kościoła Rzymskokatolickiego. Stowarzyszenie posiada osobowość prawną kościelną i cywilną.

 Formacja jest realizowana poprzez:
1/ codzienną modlitwę osobistą,
2/ uczestnictwo w życiu liturgicznym Kościoła, a zwłaszcza w Eucharystii,
3/ lekturę Słowa Bożego, dokumentów Kościoła i materiałów formacyjnych
4/ kierownictwo duchowe,
5/ spotkanie w grupach formacyjnych,
6/ rekolekcje, dni skupienia, pielgrzymki.

 Działalność apostolska jest realizowana poprzez:
1/ trud osobistego nawracania się,
2/ świadectwo życia chrześcijańskiego,
3/ zakładanie nowych wspólnot Ruchu, 3/ zaangażowanie w życie Kościoła lokalnego,
4/ niesienie pomocy rodzinom, zwłaszcza zagrożonym,
5/ wspieranie duchowe i materialne ludzi chorych, cierpiących i zagubionych,
6/ upowszechnianie nauczania Kościoła przede wszystkim w dziedzinie małżeństwa, rodziny i wychowania,
7/ inne działania w zależności od potrzeb lokalnych.

DUCHOWOŚĆ:
1. Duchowość Ruchu zapisana jest w Testamencie Chrystusa z Krzyża. Członkowie Ruchu podejmując wolę Zbawiciela zawartą w Jego słowach „Oto Matka twoja”(J19,27), za  przykładem św. Jana Apostoła, pragną żyć w komunii z Maryją i w tej komunii upatrują drogę do pełnego zjednoczenia z Chrystusem. Na tej drodze stałym pokarmem dla członków Ruchu jest Słowo Boże i Eucharystia.
2. Wzorem dla członków Ruchu jest życie Świętej Rodziny w Nazarecie. Uczy ono, że świętość realizuje się w codzienności przeżywanej z Bogiem
3. Duchowość Ruchu czerpie inspiracje z duchowości karmelitańskiej, a zwłaszcza z „małej drogi” św. Teresy od Dzieciątka Jezus, z duchowości św. Maksymiliana Marii Kolbego, z orędzia Bożego Miłosierdzia przekazanego przez Św. Faustynę Kowalską oraz z nauczania sługi Bożego Jana Pawła II i jego osobistego zawierzenia Maryi.
4. Istota duchowości Ruchu wyrażona jest w Akcie oddania się Matce Bożej na wyłączną służbę Kościołowi. Członkowie Ruchu mogą potwierdzać pragnienie życia duchowością poprzez składanie powyższego Aktu.

 Świadectwa Ludzi:

„Moje spotkanie z Ruchem stało się dla mnie impulsem do mego nawrócenia. W Ruchu poznałem głębiej i pokochałem PismoŚwięte, Eucharystię, adorację i spowiedź. Dla mnie jest to niewątpliwa łaska.”      M.

 „Łaska wejścia na drogę formacji duchowej w RRN otwarła mnie na praktyczne doświadczenie życia wiarąi obecnością Jezusa w codzienności. Dotąd nigdzie się z taką formą doświadczenia nie spotkałam. Uczy mnie ono patrzeć na to, co mnie spotyka w zupełnie innym świetle, jako na dobro otrzymywane z rąk miłującego Ojca.” Helena

 Spotkania w naszej parafii:

Rodziny Nazaretańskie” spotykają  się w każdy piątek wieczorem po mszy świętej wieczornej to jest o godzinie 20.00 (8 PM) w salce Oazy na 1 piętrze (2fl).
Spotkania rozpoczynają się i kończą modlitwą, jest poruszany temat do dyskusji, jest chwila medytacji i wymiany zdań na postawiony temat.    Zapraszamy wszystkie osoby, które są zainteresowane pogłębianiem swojej duchowości.

Opiekun grupy – ks. Jarosław Lawrenz

*****************************************************************

CREDO RUCHU RODZIN NAZARETANSKICH W USA

1. Wierzę, że jestem głęboko i osobiście kochany przez Boga w Trójcy Jedynego z całą prawdą o mnie i dlatego że jestem człowiekiem małej wiary i słabej miłości, Jezus powierzył mnie Swojej Matce w godzinie Jego śmierci w osobie świętego Jana Apostoła, który reprezentuje nas wszystkich, wykazując w ten sposób Jego szczególne zamiłowanie do mnie, Jego umiłowanego dziecka.

2. W związku z tym zawierzeniem, pragnę zwracać się nieustannie do Maryi Matki Boga, która jest Jego Specjalnym instrumentem, prosząc Ją, aby pomagała mi w pielgrzymce wiary, nadziei i miłości, otwierając mnie bardziej na Jego świętą wolę i Jego miłosierdzie, przez naśladowanie skromnego życia Świętej Rodziny z Nazaretu.

3. Wierzę, że Matka Boża jest zawsze ze mną, po mojej stronie, i że niesie mnie w swoich ramionach blisko Jej Niepokalanego Serca, ponieważ potrzebuję jej specjalnej pomocy w każdym aspekcie mojego życia. Ta wspaniała prawda jest mi przedstawiona poprzez Jej słowa skierowane do św. Jana Diego, którego staram się naśladować przez całe moje życie.

4. Wierząc, że Matka Jezusa jest również moją Ukochaną Matką, i że zawsze jestem Jej najbardziej ukochanym dzieckiem, ośmielam się nazywać ją “Mamą”, podczas gdy Ona uczy mnie rezygnacji z siebie dla Boga poprzez Jej otwartość na “duchowość wydarzeń”, zwłaszcza w doświadczeniach, których nie rozumiem.

5. Wierzę, że żyjąc w osobistej komunii życia z Matką Najświętszą przez działania Ducha Świętego, jestem w stanie otrzymać łaski odkupieńczej ofiary Jezusa obecnie szczególnie w tajemnicy Eucharystii i sakramentu pojednania, które stanowią dla mnie źródło i szczyt życia Kościoła.

6. Przekonanie to budzi we mnie pewność i zaufanie do Jego niezgłębionej Miłości i Miłosierdzia, że mój grzech może stać się “winą szczęśliwą “, zarówno w moim życiu jak i w życiu Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa, które spotykam w sposób szczególny poprzez dzielenie się wiarą w grupach parafialnych, w których ja i inni są zachęcani jesteśmy do odkrywania radosnej ścieżki częstych powrotów do Ojca, zwłaszcza w sakramencie spowiedzi, prawdziwej drogi do świętości i szczęścia.

7. Uznaję, że moja duma i zniekształcona miłość własna, powodują we mnie skrajny narcyzm, z którego mogę być uratowany przez miłość Maryi. Pragnę rozważać Miłość Jej Syna do mnie i uczynić Ją, moją codzienną “żywnością” w jej kochających ramionach. Z Nią, pragnę, wybierać ścieżkę pokory, jako moją stałą postawę, manifestującą się zwłaszcza w sposób jaki spotykam dzieci Boże i rozważam Słowo Boże.

8. Ze względu na moją szczególną zdolność do przywłaszczania sobie wszelkich zasług, pragnę dziękować Maryi za wszystko co robię, a tym samym dołączać się do Niej wychwalając Boga w duchu Jej Magnificat. Z prostą radością, wierzę, w słowa Jezusa: “Beze mnie nic uczynić nie możecie”. Dlatego liczę na Boże miłosierdzie, a także wskazówki Jego Kościoła poprzez kierownictwo duchowe w ramach uprawnień lokalnych Ordynariuszy i Biskupa Rzymu.

9. Wierzę, że Matka Boża pragnie pilnie rozpowszechniać Miłości Jej Syna, przeze mnie i ze mną. W Jej kochających ramionach, uczy mnie, jak służyć i bronić, w duchu i prawdzie, święty Kościół katolicki i autorytet naszego Ojca Świętego.

10. Wierzę, że Matka Najświętsza pomaga mi skupiać się na życiu chwilą obecną gdzie Bóg spotyka mnie takim, jakim jestem, grzesznika, i że mnie przygotuje na godzinę mej śmierci tak, że Ona i ja razem przejdziemy do Nieba, chwaląc Bożą Miłości miłosierdzie na wieki. Nabywam tą postawę śmiałego zaufania i pewności w Miłosierdzie Boże, naśladując Św. Jana Diego i św. Teresa od Dzieciątka Jezus, którzy oboje wiedzieli, że są ukochanymi dzieci Maryi.