Homilia na Boże Narodzenie

Ten piękny wystrój kościoła, o który zadbał nasz kościelny, pan Jurek, oraz panie z kwiaciarni naprzeciwko, ta najwyższa choinka w historii naszego kościoła, czy też choinki, bombki, prezenty, 12 potraw w Waszych domach podczas wigilijnej wieczerzy, nie powinny przesłonić nam faktu, że w tych dniach świętujemy wcielenie samego Boga. Wszechmocny, Wszechwiedzący, absolutnie doskonały Bóg stał się bezbronnym dzieckiem. Całkowicie poddanym opiece i władzy ludzi. Ale jak napisał św. Jan, Bóg przyszedł do swoich, ale „swoi Go nie przyjęli". Ale my chyba do tych ludzi nie należymy, skoro jesteśmy w kościele w dzień Bożego Narodzenia.My chyba przyjęliśmy Boga i Jego Miłość, prawda? I zapewne wyraża się to w naszej postawie wobec bliźniego, wobec naszych najbliższych, wobec drugiego człowieka, którego Bóg kazał nam kochać jak kochamy siebie samych. Bo nie można kochać Tego, który jest niewidzialny, jeśli nie potrafimy kochać tych, którzy są obok nas. A Boga, który jest Miłością, warto kochać, gdyż On tak wiele mógłby dla nas zrobić. Dziecię nam się narodziło, Bóg został nam dany…. Jakiż to piękny dzień, w którym możemy nie tylko wspominać tamto wydarzenie, ale je ożywiać w bardzo prosty sposób. Jak? Po prostu, dzielić się ową miłością, która sami w darze od Boga otrzymaliśmy. 31 lat kapłaństwa to szmat czasu, aby doświadczyć w życiu swoim, jak i w życiu swoich parafian, wiele przeżyć. Są wśród nich także przeżycia bożonarodzeniowe, które świadczą o dzieleniu się miłością. Że można, a nawet że trzeba. Pamiętam rodziców, mających jedynego syna. Dorastając myślał podobnie, jak większość młodych ludzi, i trudno było mu się pogodzić z wymaganiami rodziców, co do pewnych wartości w życiu. Pewnego dnia, bez pożegnania spakował się i poszedł na swoje. Nie dawał znaku życia przez 5 długich lat. W dzień Bożego Narodzenia, ktoś nieśmiało zapukał do drzwi mieszkania. Ojciec otwiera drzwi. Na progu klęczał ich syn prosząc o przebaczenie i obiecując poprawę. Nie było lepszego Bożego Narodzenia dla tej rodziny. Byłem świadkiem, gdy w czasie tych pięknych świąt narodzenia się Bożej miłości na ziemi, prosto po mszy świętej mąż pojechał do swojej żony. Dwa lata wcześniej ona go opuściła, gdyż miała dziecko z obcym mężczyzną, a później mieszkała sama. W ten dzień świąt, mąż pojechał po nią i przyjął i ją i jej dzieciątko, przebaczając jej i przyrzekając miłość… Byłem świadkiem, jak człowiek uzależniony od alkoholu, agresywny, wulgarny, bijący swoją żonę, po Pasterce podszedł do stajenki, zapatrzył się w betlejemską rodzinę, nagle wstał, wyrwał swoją żonę z klęczek i zaciągnął niemal siłą przed środek ołtarza i prawie że krzycząc, powiedział – o nie, już nigdy nie pozwolę, żebyś Ty moja dobra żono, cierpiała przez moją głupotę płynąca z wódki. Z tego co wiem, od kilkunastu lat jest mężem o jakim każda kobieta marzy. To nie są przypadki wyssane z palca. To jest działanie Bożej Miłości, która może przez nas przemawiać, gdy  sami ja przyjmiemy od Boga, jej źródła. Wiem, że wielu z tu obecnych miałoby to marzenie, aby choć odrobina takiej miłości spełniła się w ich życiu. Wielu z was, kochani, nie pragnie innego prezentu pod choinkę… Wiem. Ale nie traćcie nadziei. Żyjcie Bogiem, który jest Miłością, miejcie miłość w sobie, aby ona promieniowała i przemieniała nas samych i innych ludzi.. Bóg jest Miłością – napisał święty Jan w swoim liście do pierwszych chrześcijan.  Myśl, że Bóg jest miłością, wyraża najgłębszy sens tego, kim Bóg jest i jaki jest. Miłość to nie tylko cecha Boga: Bóg nie tylko miłuje, ale również jest miłością. Miłość ma swoje źródło w Nim, w Jego istocie. I Bóg choć wszechmocny, wszechwiedzący i nieskończony – nie przeraża nas, bo wierzymy, że to Miłość kieruje Jego kolejnymi krokami czy wyborami. Ponieważ Bóg jest miłością, dzieli się sobą, tak jak w Betlejem, tak jak podczas każdej Eucharystii. W ten sposób uczy nas doskonałej miłości. Ludzie często szukają tej miłości u innych ludzi – i doznają zawodu. Nawet gdybyśmy byli zupełnie bezgrzeszni, nie bylibyśmy w stanie znaleźć zaspokojenia tego pragnienia w sobie nawzajem. Nasza ograniczona miłość nigdy nie wystarczy, by dać innym poczucie prawdziwej tożsamości i wartości, które jedynie Bóg może im dać. Tylko Bóg jest w stanie w doskonały sposób spełnić ludzkie pragnienie bycia kochanym. On jeden jest źródłem takiej miłości. Dzisiejszy dzień przypomina nam, że Dziecię nam się narodziło, Bóg został nam dany. I tak jak starczyła mu uboga stajenka, tak wystarczy mu niedoskonałe ludzkie serca. On je przemieni w coś potężnego. On je ubogaci Swoją osobą. A tak naprawdę – czy może być dla zwykłego człowieka coś bardziej wartościowego mieć w sobie Boże życie i być ubogaconym boskością? Nie ma. Niech to Boże Narodzenie pomoże nam w tym Bogu się zakochać, abyśmy mogli doświadczyć prawdziwej miłości!

MS