Kapitan Tadeusz Wrona na Greenpoincie

wr4sW środę 16 listopada 2011 w godzinach popołudniowych, Polonia gościła pana kapitana Tadeusza Wronę. Wchodzącego na wypełnioną po brzegi salę Centrum Polsko Słowiańskiego w brooklyńskim osiedlu Greenpoint, polskiego pilota powitało huczne "Sto lat!” a nawet wiwaty na cześć gościa. Na początku oficjalnej części spotkania prezes Centrum Danuta Bronhard odczytała treść jednomyślnej decyzji Rady Dyrektorów CSP o przyznaniu kapitanowi Tadeuszowi Wronie tytułu "Człowieka Roku 2011” za bezprzykładny kunszt pilotażu i bohaterstwo, które 1 listopada br. ocaliły życie 232 osób lecących z Newarku do Warszawy.

Tadeusz Wrona na wniosek nowojorskiej deputowanej do Kongresu USA Nydii Velasquez otrzymał specjalną proklamację gratulacyjną oraz flagę amerykańską, która powiewała nad Białym Domem w dniu 1 listopada. Kolejno przedstawiciele wielu organizacji polonijnych i społecznych podchodziło z gratulacjami, proklamacjami i dyplomami wyrażającymi podziw i uznanie dla bohaterskiego pilota "Lotu”.

Na uroczystość przybył także skarbnik miasta Nowy Jork, John Liu, który w imieniu burmistrza Nowego Jorku, Michaela Bloomberga, gratulując powiedział, że społeczność nowojorska jest dumna z Tadeusza Wrony. W nawiązaniu do pilota lądującego awaryjnie na rzece Hudson w Nowym Jorku w styczniu 2009 roku, pogratulował Polakom, że mają swojego "kapitana Sullenberga”.

Pan kapitan, kiedy w końcu dopuszczono go do głosu, powiedział, że te wszystkie wyróżnienia przyjmuje w imieniu całej załogi, która okazała się fantastycznie przygotowaną grupą ludzi wykonujących swoje zadania. Podziękował też Opatrzności Bożej za bezpieczne sprowadzenie samolotu na ziemię, podziękował Bogu, że dal mu w tych ostatnich 5 minutach lotu skoncentrować się nad wykonaniem jego zadania.   Pan kapitan wspomniał także, że tego dnia przed wylotem do Polski, tak jak ma to w zwyczaju, udał się na “Ground Zero”, aby w tym szczególnym miejscu pomodlić się za niewinnych ludzi, którzy zginęli w lotniczym ataku terrorystycznym na World Trade Center, a później poszedł do kościoła zapalić za nich święczkę… I chyba owego dnia, kilkanaście godzin później, ta modlitwa została wynagrodzona w sposób szczególny  (Nb. szkoda, że o właśnie te słowa kapitana pomijane są w relacjach ze spotkania….)

Pan kapitan wspomniał także, że angaż do pracy w "Locie” otrzymał z datą 16 listopada 1971 roku, a więc 40 lat temu. Naprawdę trudno o lepsze miejsce, gdzie mógłbym te skromną rocznicę obchodzić. Latam do Nowego Jorku już dwadzieścia lat. Lądowałem u was ponad 150 razy i tyle razy stratowałem. Jesteście mi bardzo bliscy. Czuję się z wami, jak w domu. Dziękuję wam! – mówił wyraźnie wzruszony.

Szczególne podziękowania przyszły od dwóch pasażerów lotu LO16, którzy emocjonalnie opowiedzieli co czuli po wylądowaniu i jak bardzo są wdzięczni kapitanowi.

Na koniec spotkania większość uczestników chciała mieć z nim zdjęcie czy nawet autograf. Ja także załapałem się na zdjęcie. Chwilę wcześniej, wraz z księdzem Józefem Szpilskim, mieliśmy okazję, aby pogratulować panu kapitanowi perfekcyjnego lądowania, ale przede wszystkim podziękować jemu za tak wspaniałe publiczne wyznanie wiary….  Parafię naszą reprezentowało kilka osób indywidualnie oraz jako wysłannicy stowarzyszeń.

 

Click here to view these pictures larger