Kazanie na 1 niedzielę Wielkiego Postu

W Środę Popielcową Fedex dostarczył do biura parafii przesyłkę. Wychodząc dostarczyciel mówi: Czy wie ksiądz, jakie ja wyrzeczenie podjąłem na Wielki Post? Wyrzekam się pracy! Uśmiechnąłem się. Skoro tak lubi pracę, to ma do tego pełne prawo.

Właśnie. Przyszedł Post i robimy postanowienia i wyrzeczenia. Czy jest w nich jakaś religijna motywacja czy też nasze wyrzeczenia to tylko pozory, aby np. zadbać o swoje ciało? Czyż inni tego nie czynią? Przejdźmy się do jakiegokolwiek klubu fitness i zobaczmy, jak w pocie czoła na przeróżnych maszynach ludzie ćwiczą, wprost katują się, aby ukształtować ciało, wyrobić mięśnie. Motywem ich postanowień i treningu nie są słowa Chrystusa – pokutę czyńcie.

Odsłuchaj kazania  lub

Parafialna organizacja panów urządziła śniadanie wielkanocne. Gdy godzinę po jego rozpoczęciu przyszedłem na salę, aby złożyć im życzenia, panowie byli już na dobrym rauszu. Z niedowierzaniem spojrzałem na organizatorów. O co mi chodzi, zapytali? Przecież jest Wielkanoc. Cały Wielki Post nic nie piliśmy, więc teraz chyba wolno!

Jakże błędne pojmowanie wyrzeczeń: jest Wielki Post, więc trzeba coś postanowić, np. że nie będzie się jadło mięsa czy paliło. Byle do Wielkanocy, ale gdy tylko wróci się z Rezurekcji, natychmiast wracają stare nawyki, a wielkopostną abstynencję nadrabia się z nawiązką. Takie wyrzeczenia to jest bezsens do potęgi.

Nie trzeba Wielkiego Postu, aby ludzie podejmowali wyrzeczenia i to, można by rzec, bohaterskie. Tu na Greenpoincie, zatroskane matki wyrzekają się wiele, aby wygrać w niekończącej się walce z diabłem o dusze swoich dzieci, które odchodzą od Boga, wpadają w narkotyki, lub zachłystują się niemoralnością życia. Tu, w naszym i każdym innym środowisku, żony podejmują heroiczne wyrzeczenia, aby tylko nie podrażnić męża pijaka, by był w domu spokój. Samotne, pobożne osoby ćwiczą się w cierpliwości, aby wytrzymać obelgi współlokatorów, którzy ich wyśmiewają za praktykowanie wiary. Tutejsi biedni wyrzekają się niejednego cukierka, a nawet normalnego posiłku, aby tylko starczyło im na zapłacenie coraz wyższych czynszów tym, którym aż się przelewa. Pracujący oddają darmo swoje siły i dodatkowy czas, aby tylko nie utracić pracy. Rodzice wyrzekaja się wiele dla dobra kształcenia i wychowania dzieci, aby tylko posyłć swoje dzieci do szkoły katolickiej i płacąc za ich naukę.

Jest wiele innych wyrzeczeń, które podejmują ludzie, ale większość z nich nie jest umotywowana chęcią własnej przemiany, nawrócenia, powrotu do pełni jedności z Bogiem.

Wielki Post nie może być taką czterdziestodniową akcją udowodnienia, że „stać nas”. To nie ma być „czyn społeczny”, jak za lat życia pod komunistycznym reżimem w Polsce, czynów dla uczczenia rocznicy urodzin Lenina.

Bo co z tego, skoro nasze wyrzeczenia nie Niasą za sobą trwalszych skutków, skoro wszystko szybko wróci do dawnej „normy”? Jezus związał uczynki pokuty z nawróceniem i wiarą.

Słowa, które słyszeliśmy w Środę Popielcową i dzisiaj brzmią w naszych uszach – Chrystus nawołuje: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Nasze wielkopostne nawrócenie to ma być ciągły proces, który swoje motywy znajduje w wierze i w miłości do Boga. Tłumaczy to dzisiaj bardzo wyraźnie św. Paweł: „Chrystus raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić”.

Słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: „Oto Ja, zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię.” A ludzie nadal giną codziennie, potopy i katastrofy niszczą ziemię. Czy tego chce Bóg? Nie, to człowiek nie chce przymierza z Bogiem, to człowiek nie chce się nawrócić – czyniąc to oczywiście za namową szatana.

Potrzebne jest zerwanie z grzechem i złem. Pan Jezus powiedział wyraźnie – „dajesz jałmużnę? Niech nie wie twoja prawa ręka, co czyni lewa, pościsz, ubierz się ładnie i czysto, aby to Bóg widział, że pościsz, a nie ludzie. Bóg widzi w ukryciu” – czyli to, co czynisz czyń dla Boga. Na nic puste, wymuszone gesty. Za każdym czynem człowieka musi stać pragnienie naszego nawrócenia się do Boga, aby ten czyn przyniósł nam wartość duchową, czyli wejście w to przymierze z Bogiem.

Jak to pięknie ujął dzisiaj św. Paweł – w okresie wielkiego postu ma nas kształtować „zwrócona do Boga prośba o dobre sumienie”. Innymi słowy, mamy walczyć o to, aby po skończonym poście, nie wrócić do dawnej normy, lecz aby być człowiekiem dobrego sumienia, kształtowanego bez końca w oparciu o Boże przykazania.

Polak głodny to zły – jakże trafnie spostrzega to polskie przysłowie. Człowiek pozbawiony tego, co szczególnie lubi, reaguje negatywnie. I tak jest bardzo często w przypadku naszych wyrzeczeń. Dlatego powiem wyraźnie – zamiast cierpieć z braku czegoś, czego się wyrzekłeś na Post i okazywać to zdenerwowaniem, niecierpliwością, gniewem, złością czy nawet agresywnością – nie podejmuj takiego wyrzeczenia. Bóg tego na pewno nie chce, żebyś przez brak kieliszka wódki czy cukierka zachowywał się jak potwór wobec innych.

Przeciwnie, zjedz sobie jednego cukierka więcej, abyś miał chęć i humor zrobić dobrą przysługę innym, okazać miłosierdzie wobec biednego. Abyś mógł bez problemu zauważyć skarbonę jałmużną w kościele, podać rękę potrzebującemu pomocy, być serdeczny wobec bliskich. I to nie tylko w Poście, lecz cały rok.

Zjedz to. co lubisz, abyś bez męczącego uczucia głodu mógł poczytać Pismo Święte czy katolicki tygodnik – dla pogłębienia wiedzy o Bogu, dla uświadomienia sobie, że jesteś dzieckiem Boga, dla przypomnienia sobie, że to Bóg zaprasza Ciebie bliżej, by oczyścić Twoje serce.

„Rozdzierajcie nie szaty, lecz serca Wasze” – mówi Zbawiciel. Tego pragnie Bóg – abyśmy uwierzyli w Jego miłość i z pokorą ją przyjęli. Bo tylko miłość jest siłą zdolną zmobilizować człowieka do ciągłego wysiłku dorastania do miary swojej godności. Wtedy nawrócenie nie będzie jednorazową akcją, lecz wytrwałym procesem. Motywacją do wytrwałości i źródłem siły będzie wtedy wiara, czyli świadomość, że Bóg mnie kocha i czuwa nade mną, że z Nim jestem bezpieczny, że nie muszę się niczym wykazywać, niczego udowadniać, że nie muszę Go „przekupywać” ani mamić swoimi postami i pokutą.

Codzienna pogłębiona modlitwa, uczestnictwo we mszy świętej w ciągu tygodnia, obecność na Gorzkich Żalach czy Drodze Krzyżowej – to jest wysiłek, który każdy może i powinien podjąć dla korzyści swego sumienia i duszy. Nie trzeba innych wyrzeczeń, jak tylko tego, aby ruszyć swoje ciało (żeby nie powiedzieć dobitniej) z wygodnej kanapy czy krzesła przed telewizorem i stanąć w obecności Boga, aby poddać się działaniu Jego łaski.

Inne wyrzeczenia czy wysiłki kształtują wyłącznie nasze ego lub ciało. Boża łaska, sakramenty i modlitwa, ukształtują lepiej nasze sumienia i dusze oraz przyczynią się do prawdziwej przemiany, do której wzywa nas Chrystus. Amen.