ks. Jerzy Popiełuszko – pantomima

W sobotę 5 czerwca 2010, po mszy świętej wieczornej, młodzież oraz ministranci naszej parafii, przedstawili pantomimę o życiu i śmierci ks. Jerzego Popiełuszko. Było to modlitewne wprowadzenie do uroczystości beatyfikacyjnych tego polskiego kapłana, opiekuna Solidarności i robotników, walczącego o dobro i prawdę, a   zamordowanego przez służbę bezpieczeństwa komunistycznego reżimu w 1984 roku. Nie mogliśmy być obecni fizycznie na beatyfikacji, ale duchowo łączył nas on – miłośnik Jezusa Chrystusa, którego kochał i któremu bezgranicznie ufał.

Od samego początku naszej pantomimy na dużym ekranie ukazywały się zdjęcia z życia księdza Jerzego Popiełuszko od wczesnych lat dzieciństwa.  Lektorzy na zmianę czytali jego życiorys przeplatany wspomnieniami osób, które na swojej drodze życia spotkały księdza Jerzego. Kilkuosobowy chórek przy akompaniamencie pani Małgosi naszej organistki, śpiewał pieśni kościelne i patriotyczne, dobranego do poszczególnych okresów życia ks. Jerzego jak i do przedstawianych obrazów.

W międzyczasie, młodzież pod kierunkiem księdza Jarosława Lawrenza i pana Krzysztofa Gospodarca, w milczeniu ożywiała fragmenty życia Jerzego Popiełuszki. Widzieliśmy go w stroju ministranta jak służy kapłanowi do mszy świętej w rodzinnej parafii. Później widzieliśmy go jaku ucznia. W następnej scenie jest już klerykiem w seminarium, który otrzymał sutannę. Nie nacieszył się nią długo, gdyż zostaje powołany do odbycia służby w bezdusznym wojsku. A że był klerykiem, dlatego spotyka się tam ze szczególnym traktowaniem. Widzimy jak nim poniewierają, jak na klęczkach myje podłogi, jak musi czołgać  się i na gwizdek robić pompki i przysiady.

Przychodzi w końcu okres radośniejszy –  młodzież przypomniała o jego święceniach kapłańskich, oraz następujących po niej pracę na pierwszej placówce, pracę z młodzieżą, dla której był wielkim przyjacielem i opiekunem duchowym. Młodzież i dzieci garnęły się do niego i chodziły za nim jak cień. Następnie rozpoczyna się okres jego posługi, jako kapelana służby zdrowia. Gdziekolwiek się nie pojawił tam niósł radość i nadzieję. Widzimy go w końcu w roboczym kasku, gdy modli się ze strajkującymi robotnikami. Razem z nimi wznosi krzyż na terenie fabryki, pod tym krzyżem słucha ich spowiedzi, tam ich wspiera duchowo. Dochodzimy do ostatniej podróży do Bydgoszczy, do ostatnich słów księdza Jerzego, który cały czas zachęcał, aby żyć w prawdzie, aby zło dobrem zwyciężać.  Widzimy makietę samochodu milicyjnego, bandytów ze Służby Bezpieczeństwa przebranych za milicjantów, jak porywają księdza Jerzego, jak katują go do nieprzytomności, jak przywiązują wór pełen kamieni do jego nóg…

Na ekranie pojawia się obraz włocławskiej zapory na Wiśle. To tam wrzucono księdza Jerzego, żyjącego, pobitego, związanego i skneblowanego. Tam to ciało znaleziono 11 dni później. Na ekranie pojawiają się zdjęcia zmasakrowanych zwłok ks. Jerzego, a za chwilę zdjęcia z jego pogrzebu, który zgromadził setki tysięcy ludzi. Sam pogrzeb był nie manifestacją polityczną, lecz wyznaniem wiary. I tym akcentem modlitwy kończy się nasza pantomima – albowiem wspólnie razem odmówiliśmy jeden dziesiątek Koronki do Miłosierdzia Bożego.