Myśli na Wielki Post… Agnose, homo quantum galeas

Wyjątkowo długo w tym roku trwał karnawał. Za kilka dni znajdziemy się duchowo w innym świecie. Przekroczymy próg Wielkiego Postu. Nasze głowy zostaną posypane popiołem, a betlejemską grotę przesłoni nam krzyż na Golgocie. Spójrzmy więc w zamyśleniu na ten krzyż, na którym widzimy konającego Zbawiciela, i zadajmy  na początek kilka ważnych pytań, oraz spróbujmy sobie na nie odpowiedzieć: Dlaczego Panie, tak szeroko rozwierasz przybite do krzyża ramiona? Dlaczego z wysokości krzyża, pragniesz ogarnąć nas swoją miłością? Dlaczego Panie tak bardzo zależy Ci na siwej głowie staruszka, utrudzonych rękach ojca, miłującym sercu matki, dobru dzieci? A co z tymi którzy odwrócili się do krzyża plecami? Tak. Ich też miłujesz. Dlatego cierpisz za brak miłości w rodzinach, za strach dziecka pobitego przez pijanego ojca, za domy starców i sierocińce pełne smutnych twarzy i oczu czerwonych od łez. Dlaczego wyciągasz ręce Panie? Naprawdę chcesz sam unieść ten krzyż? Pod krzyżem stoi Twoja Matka. Jej duszę przebił miecz boleści. Ty  wiesz Jezu, że matka zawsze stanie pod krzyżem – ale czy każda? Czy ta, która niszczy poczęte w niej życie, która wyrzeka się swego dziecięcia – przyjdzie pod krzyż? A młodzież, żyjąca w narkotycznym transie, z obojętnością przychodząca na katechizację, świadomie opuszczająca Msze święte – czy potrafi jak Jan z miłością zabrać swoją matkę spod krzyża i nią się zaopiekować? Tak wiele pytań… A jaki ja jestem? Gdzie jest moje miejsce?

   Dzisiaj w szczególny sposób naszemu życiu powinna towarzyszyć refleksja nad krzyżem i Męką Jezusa Chrystusa. Powinna nam towarzyszyć kontemplacja tej Męki. Jest to potrzebne, by życie nasze było w pełni chrześcijańskie. „Nigdy życie nie jest bardziej prawdziwe i usprawiedliwione, niż w momencie kontemplacji” – mówi Maria Dąbrowska.

Świat usiłuje od wieków zrozumieć kim jest Chrystus. Ludzie widzą w Nim nauczyciela, mędrca, proroka, nieustraszonego bojownika, twórcę nowej religii. Jeśli jednak nie zechcą zagłębić się w Jego Mękę i krzyż, nie zrozumieją niczego. Rozważanie bowiem Męki Chrystusowej pozwala nam zrozumieć naszą niezwykłą godność i wartość. Święty Augustyn woła: „Agnose, homo quantum galeas” – zrozum, jak wiele znaczysz! Aby stworzyć człowieka, wystarczyło Bogu powiedzieć jedno słowo: stań się! – lecz aby nas zaszczycić godnością chrześcijan, musiał Syn Boży ponieść śmierć na krzyżu. Święty Piotr mówi: „Zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, nie srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa..”( 1P 1,18 ). Powyższa refleksja powinna skłaniać każdego z nas do unikania grzechu i do usilnej pracy nad rozwojem własnej osobowości. Jest to nasz wielki obowiązek.

W dobie terroryzmu, wojen, agresji, kataklizmów, rozbijania rodziny, nienawiści, kłamstwa i obłudy, trudno poruszyć ludzkie sumienia. Trudno pobudzić człowieka do dzielenia się miłością. Dzieje się tak dlatego, gdyż dzisiejszy świat wyrzuca Boga poza margines ziemskiego istnienia. To człowiek chce być dzisiaj bogiem. Wiarę wyrywa się z korzeniami z ludzkich serc, w Konstytucji Europejskiej nie ma miejsca dla Chrystusa. Propaguje się wolne związki, neguje istotę małżeństwa i rodziny, demoralizuje się młodzież i dzieci.

Wolno wszystko i wszystkim. Czym gorzej, tym lepiej. Brak miłości, egoizm, korupcja, cynizm i obojętność na krzywdę innych, tworzą głęboką przepaść między człowiekiem a Zbawicielem. Jeżeli więc nie mamy miłości w naszych sercach, daremnie szukamy jej w sercach innych ludzi.

Dopóki nie zrozumiemy istoty ofiary Krzyżowej Chrystusa, świat będzie dążył ku zagładzie. W tym miejscu cisną się na usta słowa K.H. Rostworowskiego: „Panie mój, choć zapalasz i gasisz gwiazd krocie, serce ludzkie zapalisz na Golgocie”. Natomiast patron naszej parafii święty Wincenty a Paulo zapytuje z żalem: „Czyż to nie wstyd dla nas, że wielu chrześcijan zna dokładnie najdrobniejsze szczegóły historii świeckiej, a nawet wymysły mitologii pogańskiej, a nie zna najważniejszych szczegółów bolesnej Męki, której przecież zawdzięczamy znamię chrztu świętego i prawo do wiecznego szczęścia?”.

Mamy prawo do wiecznego szczęścia, ale często postępujemy tak, jakby nam na życiu wiecznym nie zależało. Sprzeciwiamy się woli Bożej, zaniedbujemy obowiązki, łamiemy przykazania. Potępiamy zdradę Judasza, ale często każdy z nas również jest Judaszem. Różnica polega na rodzajach i ciężarach zdrad, które są naszym udziałem. Odejście Judasza z wieczernika jest obrazem odejścia od Boga niejednego człowieka. Zdarza się, że ktoś któregoś dnia „wstaje od stołu” i oświadcza, że zmienia światopogląd – co jednak faktycznie jest odejściem. Zdarza się i tak, że ktoś porzuca dotychczasowe zasady moralne i odchodzi w „noc” występku. Zaczyna się od drobnych niewierności w praktykach religijnych, od zaniedbania religijnych tradycji, lekceważenia pewnych przykazań, jako nieżyciowych. Niespodziewanie człowiek czuje się obco w kościele, bowiem duchem już się znalazł za drzwiami wieczernika. Odejście Judasza z wieczernika może też być symbolem odejścia człowieka od człowieka, zerwaniem więzów małżeńskich, rodzinnych, przyjacielskich. Człowiek pogrąża się w braku miłości i coraz bardziej oddala od Boga. Zapomina, że tam gdzie panuje miłość, jest światło i nieustający dzień, tam są ludzie, którzy dobrze poznali Chrystusa i potrafią Go naśladować.

W tym miejscu, zadaję sobie pytanie: a jaki ja jestem? U progu Wielkiego Postu, patrząc na krzyż Zbawiciela, każdy z nas musi sam sobie na to pytanie odpowiedzieć.

Henryk Szeląg

(artykuł ukazał się w gazetce parafii Bazyliki Św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy prowadzonej przez Księży Misjonarzy i jest publikowany za zgodą autora.)