Nadszedł dla Maryi czas rozwiązania – rozważanie

Już stół przygotowany do wigilijnej wieczerzy, domownicy odświętnie ubrani. Dzieci noski przykleiły do szyby, by szybciej zobaczyć pierwszą gwiazdkę na niebie. Na sianku, leży biały opłatek. Choinka z radością migocze kolorowymi lampkami. Wyczuwa się radosny nastrój, wzruszenie nie pozwala mówić. Ciszę przerywa kolęda śpiewana przez domowników zgromadzonych wokół stołu. Łamiącym się głosem, dziadek zaczyna czytać: „ W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie….”. Potem bierze w drżącą rękę opłatek,

składa życzenia i wszyscy domownicy otwierają się na miłość, składając sobie nawzajem szczere życzenia.
Tak było w wielu polskich domach. Łamiąc się opłatkiem w wigilijny wieczór, wypowiadaliśmy życzenia wypływające z głębi naszych serc. Oby okazały się one szczere i prawdziwe. Niech się spełniają w tym nowym, trudnym dla nas wszystkich roku, w który wyjątkowo boimy się wejść.

W okresie Bożego Narodzenia w liturgii Kościoła skupiamy się przede wszystkim na osobie Syna Bożego, ale także uwagę naszą przykuwa osoba Maryi, Matki Jezusa Chrystusa. Narodziny Jezusa z Maryi Dziewicy są bardzo ważnym wydarzeniem, mającym wpływ na losy całej ludzkości. Przed dwudziestoma bowiem wiekami: „…nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” ( Łk 2,6-7). Jak wspomniałem, to wielkie wydarzenie jest bardzo ważne dla całej historii ludzkości. Czytając teksty Ewangelii o narodzeniu Jezusa, możemy odkryć głębię tajemnicy tego wydarzenia. Rozważając tajemnicę Wcielenia, czyli tajemnicę naszego zbawienia, stajemy wobec innej tajemnicy-współdziałania człowieka. Maryja bowiem swoją wolę łączy ze zbawczą wolą Boga. Zgadza się być Bożą Rodzicielką, gdy słyszy słowa wypowiedziane przez Anioła Gabriela: „…Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus (…) Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym”. Kiedy Maryja przybywa w odwiedziny do swojej krewnej Elżbiety, słyszy wypowiedziane przez nią słowa: „Błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota twego! Skąd dana mi ta łaska, że matka Pana mego przychodzi do mnie?” ( Łk 1,42-44). W odpowiedzi Maryja w swoim Magnifikat wyznaje: „Uwielbia dusza moja Pana i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim, iż spojrzał na niskość służebnicy swojej. Odtąd bowiem zwać mnie będą błogosławioną wszystkie narody, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” ( Łk 1,46-49).

Maryja ze swoją bardzo wyraźnie zarysowaną osobowością odgrywa pierwszoplanową rolę u początków Ewangelii Łukasza. To Ona również, gdy rodzi się Kościół, jest z uczniami na modlitwie w Wieczerniku. Natomiast Jan umieszcza całe życie publiczne Jezusa w ramach dwu scen maryjnych ( J 2,1-12; 19,25). Zarówno w Kanie, jak i na Kalwarii Jezus określa z całą powagą rolę Maryi zawsze wiernej Bogu, a potem jako Matki Jego uczniów. W opisie zwiastowania bardzo wyraźnie ukazana jest także dobrowolność macierzyństwa Maryi. Kiedy Maryja wydaje na świat Jezusa, Jej zadanie tak jak innych matek dopiero się zaczyna. Musi wychować Jezusa. Wychowuje Go w pełnej świadomości swego autorytetu. Znajduje się również blisko swego Syna w chwilach bolesnej rozłąki. Do końca wypełnia swoje macierzyństwo na Kalwarii. Jezus wskazując z wysokości krzyża swego ucznia Jana, mówi do Maryi- „Oto syn twój”, powołując Ją do nowej godności macierzyńskiej: ma być odtąd Matką Ludu Bożego.

Maryja gotowa jest oddać się na całkowitą służbę ludowi Bożemu. W Niej i przez Nią jest zapowiedziane zbawienie, w Niej spełnia się również obietnica. Wiara Maryi jest wiarą samego ludu Bożego. Jej wiara jest pokorna, lecz ciągle się pogłębia poprzez doświadczenie, przez rozważanie tajemnic zbawienia, przez ofiarne posługiwanie. Mając na uwadze taką wiarę Maryi, bardzo przecież wrażliwą na słowo Boże, Jezus też sam uznaje za błogosławioną Tę, która Go nosiła w swoim łonie. Tajemnica macierzyństwa Maryi zakłada bardzo ścisły związek z tajemnicą Jezusa w Jego życiu ziemskim aż do próby krzyża, oraz w Jego chwale, łącznie z udziałem w Jego zmartwychwstaniu. Dwa bieguny życia Maryi to niepokalane poczęcie i wniebowzięcie. Chociaż nie wzmiankowane wyraźnie w Piśmie Świętym, to jednak ukazują się tak wyraźnie w tajemnicy Kościoła, że wiara ludzi przynależących do Kościoła mogła je tam dostrzec.

Jezus zrodzony przez Maryję, przyszedł do nas od Ojca. Jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii: „…Słowo stało się ciałem

I zamieszkało wśród nas.

I oglądaliśmy Jego chwałę,

Chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,

Pełen łaski i prawdy” ( J 1,14 ).

Stańmy dzisiaj przed Świętą Rodziną z czystymi sercami, z miłością i pokorą. Podziękujmy za to, że możemy być tak blisko Jezusa i Jego Matki Maryi. Niech radują się nasze serca, bo cóż może być piękniejszego, od naszej obecności przy sercach Syna Bożego i Jego Matki.

Henryk Szeląg

(artykuł ukazał się w gazetce parafii Bazyliki Św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy prowadzonej przez Księży Misjonarzy i jest publikowany za zgodą autora.)