Papież Maryjny

W ubiegłą niedzielę, głęboko przeżyliśmy wyniesienie na ołtarze Ojca Świętego Jana Pawła II. Tak się pięknie złożyło, że beatyfikacja odbyła się w Święto Miłosierdzia Bożego, ale także w dniu rozpoczynającym miesiąc Maryjny.  Wydaje się, że tak powinno być, że nie jest to tylko przypadek. Dlatego dzisiaj w majowej zadumie, zastanówmy się, co łączy Maryję z Papieżem Polakiem.

Otóż, kiedy   Kardynał Karol Wojtyła został wybrany  na Stolicę Piotrową, tak jak Maryja z pokorą przyjął i wypełniał wolę Bożą. Natomiast Maryja, Matka Jezusa Chrystusa, wypełniała cały pontyfikat Jana Pawła II.   M – jak Maryja, to przecież litera z Jego papieskiego herbu. Wierzymy, że teraz,  w najpiękniejszym miesiącu roku jakim jest maj, na pewno nasz drogi Papież na wyżynach nieba modli się u boku ukochanej Matki Syna Bożego. W zadumie wspomina Jej rolę w dziele zbawienia i z radością powtarza słowa Łukasza Ewangelisty: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się Słowa powiedziane Ci od Pana”(Łk 1,45).

Ty przecież Maryjo szczerze wyznałaś: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny…” (Łk 1,46-49). Ta modlitwa Maryjo, jest wiarą samego ludu Bożego. Jest to wiara pokorna, lecz pogłębiająca się ciągle przez mroki i doświadczenia, przez ofiarne posługiwanie. Mając na uwadze Twoją wiarę, tak bardzo wrażliwą na słowo Boże, sam Twój Syn uznał za błogosławioną Tę, która Go nosiła w swoim łonie. Jesteś Maryjo Matką, jesteś tym ogniwem ludzkości, dzięki któremu ma miejsce narodzenie się Syna Bożego. Tajemnica Twojego macierzyństwa, zakłada bardzo ścisły związek z tajemnicą Jezusa w Jego życiu ziemskim aż do próby krzyża: „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2,35).

Połyskujący na trumnie w blasku rzymskiego słońca herb papieski, ukazał nam literę M pod prostym krzyżem. Teraz staje się to dla nas tak bardzo wymowne. Jan Paweł II szedł przez lata swego pontyfikatu prowadzony przez Matkę, doświadczając cierpienia i zanurzając się w mękę Jezusa Chrystusa, aż do końca swoich dni. Aż do ostatniego słowa-Amen. Zdawał się mówić za Chrystusem: Wykonało się! Misja spełniona.

Maryja, podejmując się swojej misji na ziemi, przyjęła powierzone Jej zadanie z pokorą i miłością. To do Niej rzekł anioł: „Nie bój się, Maryjo…” (Łk 1,30). Anioł wlał w Jej serce otuchę, odwagę i wewnętrzny spokój. W październiku 1878 roku jak już wyżej wspomniałem, na konklawe, również Karol Wojtyła usłyszał wolę Boga. Musiał podjąć najtrudniejszą w swoim życiu decyzję. Zapewne w tym momencie tak jak Maryja, usłyszał w głębi swego serca słowa: Nie bój się Karolu! Doświadczając tak wielkiej miłości Syna Bożego i Jego Matki, zaufał i z pokorą rozpoczął swój pontyfikat jako Papież Jan Paweł II. Dlatego też, od samego początku pontyfikatu  powtarzał wielokrotnie: „Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Tak jak Maryja, nie mamy się lękać zadań jakie Chrystus stawia na naszej drodze, mamy odważnie realizować w życiu swoje powołanie, bronić wiary, stać na straży przykazań i żyć zgodnie z Ewangelią.

Maryja przyjęła wyzwanie. Od Betlejem po Golgotę, a dalej misja w tworzeniu Kościoła. To ciągła troska i niepokój o Syna. Już od początku, zimna i ponura grota betlejemska, zatrzaśnięte przed Maryją i Józefem drzwi gospody, samotność i niepewność jutra. Potem strach przed despotycznym Herodem i konieczność ucieczki do Egiptu… Tak było przez cały czas aż po Golgotę, kiedy uderzenia bicza spadały na plecy Jezusa, by ostatecznie przybity do krzyża, zakończył swoje ziemskie życie. Jak trudno nam jeszcze to zrozumieć. Wszyscy którzy Go kochali, z przerażeniem patrzyli na Jego konanie, a nikt pomóc Jezusowi nie był w stanie.

Zapatrzony w krzyż Chrystusa i wspomagany przez kochające serce Matki, Jan Paweł II prowadził Kościół przez zimne i ponure czasy ateizacji, walki z Bogiem, otwierał zatrzaśnięte, zatwardziałe ludzkie serca, był świadomy samotności i niepewności jutra. Przeżył także tragiczne chwile prześladowań „Heroda”, aż po swoją Golgotę. Upadał pod brzemieniem zamachu, choroby, cierpienia, wierny Bogu aż do końca. Umierał otoczony wieńcem modlitwy kochającego Go świata, a nikt Mu pomóc nie był w stanie.

Jezus widział ból i cierpienie swojej Matki. Docenił Jej rolę w dziejach tego świata. Dlatego Maryja uczestniczy w chwale swego Syna, łącznie z udziałem w Jego zmartwychwstaniu. Taki jest sens Jej wniebowzięcia. Maryja nadal prowadzi świat ku prawdzie i miłości, do serca swego umiłowanego Syna. Nikogo nie pozostawia bez pomocy i opieki.

Wierzymy, że nasz ukochany Papież uczestniczy wraz z Maryją w chwale Jezusa Chrystusa. Wierzymy, że wraz z Maryją nadal będzie wspomagał nas swoją modlitwą i poprowadzi świat przez pontyfikat Benedykta XVI do bezpiecznej przystani, gdzie zginie wszelkie zło, nieprawość, niesprawiedliwość, a miłość do Chrystusa na zawsze zagości w sercach wszystkich ludzi. Do każdego z nas w te piękne majowe dni, Jan Paweł II woła za przyczyną Maryi: Wypłyń na głębię! Nie lękaj się pójść przez życie drogą miłości, prawdy i uczciwości. Wypłyń na głębię swojego życia, by nieść innym radość, pomoc i obronę przed wszelkim złem tego świata.

Niech to dla nas będzie wyraźny znak Twojej misji Ojcze Święty jaką spełniałeś na ziemi, naśladując swego Mistrza i Jego Matkę. Obyśmy umieli w porę zrozumieć, co chciałeś nam przez tyle lat przekazać, niosąc w papieskim herbie prosty krzyż i dużą literę M. 

 

Henryk Szeląg

(artykuł ukazał się w gazetce parafii Bazyliki Św. Wincentego a Paulo w Bydgoszczy prowadzonej przez Księży Misjonarzy i jest publikowany za zgodą autora.)