Procesja na cmentarzu

W ostatnią niedzielę przed uroczystościami Wszystkich Świętych oraz Dniem Zadusznym, parafia nasza zorganizowała procesję różańcową za zmarłych na cmentarzu Kalwarii przy Greenpoint Avenue na Queensie. Zaprosiliśmy do udziału naszych parafian oraz parafian z kościoła Matki Bożej Pocieszenia oraz parafii Św. Cyryla i Metodego.  Baliśmy się, że być może nie będzie frekwencji, skoro tak duża grupa osób z parafii wyjechała do amerykańskiej Częstochowy. Ale jadąc w kierunku cmentarza widzieliśmy podążające pieszo pojedyncze osoby a nawet całe grupki osób.  Gdy wybiła godzina 15 uzbierała się nas całkiem spora grupa.

Lecz dopiero, gdy rozpoczęła się procesja, wówczas widać było jak wielu nas jest…  Wzbudziliśmy zaciekawienie pojedynczych osób nawiedzających cmentarz… Nikt chyba nie liczył uczestników procesji, ale uważąmy, że więcej niż 200 osób przybyło na wspólną modlitwę. Aż serce rosło patrząc na tą wielką liczbę modlących się.

Procesję rozpoczynali ministranci w strojach liturgicznych z krzyżem, akolitami oraz kadzidłem. Za nimi szli kapłani reprezentujący trzy parafie: księża Marek , Jarosław , Jan S. od “Kostki”, ks. Tadeusz i ks. Józef od “Cyryla” i ks. Andrzej od “Pocieszenia”. Na kapłanami prowadzącymi modlitwy na samochodzie jechało nasze nagłośnienie… I dzięki Bogu, że wpadliśmy na taki pomysł, gdyż za kapłanami było morze ludzi… 

Idąc cmentarnymi alejkami w stronę kaplicy odmawialiśmy wspólnie część Chwalebną Różańca świętego. Zatrzymywaliśmy się się przy pięciu stacjach, podczas których odmawialiśmy specjalne modlitwy za zmarłych z naszych rodzin, za zmarłych parafian, za wszystkich spoczywających na cmentarzu.  Jedna ze stacji wypadła przy grobowcu Księży Misjonarzy pochowanych na Kalwarii Pierwszej. Tam pomodliliśmy się za kapłanów ze Zgromadzenia Misji pracujących w brooklyńskich parafiach, jak i w innych placowkach misjonarskich na terenie Nowej Anglii. Jedna ze stacji była modlitwą za parafian i zmarłych naszych sąsiadów. I wtedy rozwiał się nad naszymi głowami potężny wiatr – jakby dusze zmarłych chciały ulecieć z cmentarza prosto do nieba… Coś w tym było…

Procesję zakończyliśmy przy pięknej kaplicy cmentarnej… Ostatnia modlitwa, końcowe błogosławieństwo. Po zakończeniu modlitw wierni wyrażali podziękowanie za zorganizowanie procesji, gdyż było to po raz pierwszy w historii (przynajmniej za naszej pamięci…)  Dlatego kierujemy szczególne podziękowania dla księdza Jarka Lawrenza, który był inspiratorem i motorem tego przedsięwzięcia. Dziękujemy i kapłanom, i ministrantom, i ludziom, którzy nam pomagali. I dziękujemy wszystkim przybyłym na modlitwę. Ale przede wszystkim dziękujemy Bogu za piękny dzień i wspólne przeżycia i za to, że mogliśmy pomóc duszom w czyśćcu cierpiącym…

Klikając tutaj znajdziesz więcej zdjęć