Refleksje Wielkanocne

Img_1233„Zmartwychwstanie – źródło wielkanocnej radości.”  (artykuł opublikowany w Kurierze Plus )

Od dnia ogłoszenia abdykacji Stolicy Piotrowej przez papieża Benedykta XVI rozpoczęły się spekulacje, kto będzie jego następcą. Firmy bukmacherskie przyjmowały zakłady obstawiające zwycięzcę w wyborach (kard. Jorge Mario Bergoglio miał raczej niskie notowanie). Media przedstawiały swoje przepowiednie i analizy, tłumacząc, jakiego papieża potrzeba dzisiaj Kościołowi, aby przetrwał. Jedni chcieli konserwatystę, inni liberała, jeszcze inni człowieka otwartego na dialog ze światem, gotowego na reformy. Bo inaczej Kościół sobie nie poradzi! Śmieszne, że ludzie żyjący z dala od Boga i bez Boga „wiedzą” i radzą Kościołowi, co ma robić. To prawie tak, jakbym ja, prosty ksiądz, doradzał neurochirurgowi, w jaki ma przeprowadzać operację na mózgu. Słowa płynęły jak potok wartko z każdej strony, bo dzisiaj jest moda na mówienie. 

Zapominano tylko o jednym. O tym, że to Chrystus jest Głową Kościoła, i to On zatroszczy się o dobro swojego Kościoła, o Jego Mistyczne Ciało. Przypomnijmy sobie słowa Chrystusa do Piotra z 16 rozdziału Ewangelii Św. Mateusza: "Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą."

Kościół Chrystusa będzie istniał aż do dnia Sądu Ostatecznego. Będzie nim lepiej lub gorzej kierował człowiek, co prawda ograniczony swoim człowieczeństwem, ale z mocą Ducha Świętego prowadzący Lud Boży po drodze, wiodącej ku celowi, który postawił Chrystus, ku zbawieniu.

Zmartwychwstały Chrystus zostawił wierzącym w Niego, czyli swojemu Kościołowi, dwa przykazania: "Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mt 22,37-40).

Zbliżając się do najważniejszych świąt chrześcijaństwa, Dnia Zmartwychwstania Chrystusa, trzeba sobie przypomnieć, że mocą Kościoła jest nie Papież, lecz KAŻDY człowiek ochrzczony. I tak, człowiek, który żyje nauką Chrystusa umacnia Kościół. A ten, który NIE kocha Boga całym swoim sercem, duszą, umysłem i mocą – jest winny słabości Kościoła. Każdy. Człowiek wierzący słucha Boga, wypełnia Jego przykazania i oddaje Bogu chwałę, np. poprzez modlitwę czy przyjmowanie Go do swojego serca w sposób sakramentalny. Tak czynili Apostołowie, którzy po Zmartwychwstaniu Chrystusa gromadzili się na Eucharystii, łamaniu Chleba, czyli na mszy świętej, która jest rzeczywistą i prawdziwą ofiarą Chrystusa na Kalwarii, tylko niekrwawą. Owo jednoczenie się z Chrystusem Najwyższym Kapłanem sprawującym tę ofiarę, który jest jednocześnie samą Ofiarą składaną Bogu Ojcu w niebie za nas, jest nie tylko najdoskonalszą formą oddania Bogu chwały, lecz jednocześnie punktem wyjścia do codzienności życia chrześcijanina.

Niedzielny poranek Zmartwychwstania przyniósł nam cudowny dar – zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią i grzechem oraz nadzieję na życie wieczne z Bogiem. Chrystus Zmartwychwstał! Dlatego w każdą niedzielę gromadzimy się przy ołtarzu, aby dziękować Bogu za ten wspaniały dar zwycięstwa Chrystusa i mieć w nim udział! „Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.” (1 Kor 15,57) Każda niedziela, każda msza święta przypomina nam, że poranek Zmartwychwstania dał nam moc do pokonania ludzkich słabości, aby już tu na ziemi, żyć w doskonałości i mieć przedsmak nieba.

Będąc kiedyś w Nowym Orleanie zauważyłem przed jednym z kościołów baptystów wielki napis: “Chrystus naprawdę zmartwychwstał, tylko, że wy i tak w to nie wierzycie! I dlatego nigdy nie zmartwychwstaniecie.” Mocne stwierdzenie, ale zapewne oparte na obserwacji życia człowieka, który zapomniał, co to znaczy żyć wiarą w Zmartwychwstanie Chrystusa…

Pamiętamy sprawę Judasza, który pocałunkiem sprzedał Jezusa. Ten pocałunek śmierci rozpoczął ostatnią część życia Chrystusa – Jego Mękę, Śmierć i Zmartwychwstania. Wiemy, że Judasz w pewnej chwili pożałował swojego postępku i chciał zwrócić pieniądze, ale Ci, którzy go namówili do zdrady wyśmiali go, a zwrócone im pod nogi pieniądze, uznali za splamione krwią. Zauważmy jednak, że w Judaszu było coś, czego nie ma w wielu współczesnych ludziach. On pragnął naprawić swój błąd. My w błędach trwamy. Judasz ma zatem prawo spojrzeć nam w oczy i rzec – ja zdradziłem Jezusa za 30 srebrników, a TY człowieku, za ile lub za co zdradziłeś Chrystusa? Dlaczego Go odrzuciłeś i nie wierzysz w Jego Zmartwychwstanie?

Mały przykład z życia. Dwie dobre koleżanki paląc papierosa przed dyskoteką zobaczyły kapłana chodzącego po kolędzie. Drwiąco zaczepiły go pytając czy i do dyskoteki zajrzy. Wywiązała się krótka rozmowa, w czasie której kapłan powiedział, że chętnie, przecież każda chwila, czas i miejsce jest dobre na modlitwę, a kolęda na tym polega. Tylko dzisiaj nie jesteście przygotowane. Gdy się oddalił, one pobiegły za nim. To niech się ksiądz z nami tutaj pomodli, poprosiły poważnie. Gdy zaczęli odmawiać „Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu” – jedna z nich nagle dostała spazmów i zaczęła krzyczeć do drugiej – jaka chwała, jakiemu Synowi, co on pieprzy, chodźmy stąd... Koleżanka stała zdumiona. Jolka, co ci się stało, jak ty sie zachowujesz. Tamta nadal krzyczała pełna złości i strachu wobec tej prostej modlitwy wyrażającej chwałę Boga… Aż się nagle uspokoiła i stała nieruchomo…

Gdy człowiek zaczyna odchodzić od Boga, lub gdy zaczyna odczuwać brak chęci do trwania w Nim, to otwiera w sobie furtkę na działanie innych mocy. Odrzucenie Chrystusa Zmartwychwstałego prowadzi do zaniedbania w modlitwie i oddawania Bogu tej najprostszej czci. Kolejnie przychodzi brak wiary w to osobiste spotkanie z Chrystusem, które dokonuje się w sakramentach świętych. Aż w końcu lekceważenie zwycięstwa Chrystusa nad grzechem sprawia, że człowiek nieświadomie pozwala się kierować złemu duchowi.

Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5, 1) napisał do Galatów św. Paweł, przypominając, że zmartwychwstanie Zbawiciela, to zwycięstwo, które gwarantuje nam, ludziom moc odrzucenia pokus, pokonywanie słabości, wolność od zła i jej źródła, jakim jest szatan. Ale jak powiedział Bł. Jan Paweł II – "Wolność jest trudna. Trzeba się jej uczyć. Trzeba się uczyć być prawdziwie wolnym."

W Chrystusie mogę zwyciężyć każdą ludzką słabość i szatańską pokusę. Mogę być wolnym człowiekiem. Zmartwychwstały Chrystus daje mi taką moc, gdyż „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” – jak poucza nas Św. Paweł w liście do Filipian (Flp 4,13).

Wielkanoc. Od siedemnastu wieków obchodzimy ją w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, czyli pomiędzy 22 marca i 25 kwietnia, w nawiązaniu do kalendarza z czasów Jezusa, gdyż jest to dzień związany z Chrystusem. Zbyt często jednak nasze przeżywanie Wielkiej Nocy zamyka się w porzekadle: „Maluj jajka, upiecz babkę, złap królika, kup sikawkę. Już Wielkanoc nam nadchodzi, więc się bawić nie zaszkodzi.” Jesteśmy dumni z mnogości ludowych zwyczajów i tradycji wielkanocnych, które są pielęgnowane i przechowywane w poszczególnych rejonach kraju i naszych rodzinach. Lecz sens świąt wielkanocnych tak naprawdę nie leży w króliczku, pisance czy śmigusie dyngusie, lecz w przeżywaniu radosnej tajemnicy Zmartwychwstania Pana Jezusa trzeciego dnia po Jego śmierci.

Może warto zastanowić się, jak dojść do tej wielkanocnej wiary o zmartwychwstaniu? Jak w codzienności dawać świadectwo Zmartwychwstałemu? Są to pytania o ogromnej wadze. Podpowiedź można znaleźć w Liście św. Pawła Apostoła do Kolosan: „Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga.” (Kol 3, 1-4) Szukajmy tego, co jest w górze, zakochajmy się w Chrystusie, uwierzmy, ze Jego Zmartwychwstanie nie było tylko efekciarskim trikiem, ale zapowiedzią naszego zmartwychwstania i zaproszeniem do prawdziwego życia w Bogu.

W Lancaster, Pensylwania, jest olbrzymi Teatr Biblijny, Sight and Sound Theater, który przedstawia wydarzenia z Pisma Świętego. Jedną z wielu rzeczy wyróżniających ten teatr od pozostałych jest fakt, że występują tam tylko ludzie wierzący w Chrystusa zmartwychwstałego; ludzie żyjący Jego nauką. Dlatego przed próbą i spektaklem, a także po, zbierają się na wspólną modlitwę i uwielbienie Boga. Grając swoje role dają świadectwo wiary.

Grupa naszych parafian pojechała tam dwa tygodnie temu. Tym razem na przedstawienie o Arce Noego. Wspaniałe śpiewy i tańce, kolorowe kostiumy, niesamowite dekoracje, łącznie z wysoką na 15 metrów Arką i żywymi zwierzętami, robią na człowieku wrażenie. Lecz gęsią skórkę wywołuje samo przesłanie tego przedstawienia! Noe, który buduje Arkę przed potopem, do ostatniej chwili prosi ludzi, aby porzucili grzeszne życie i weszli z nim do Arki, aby uchronić się przed zagładą. Niestety, w chwili gdy zaczyna padać deszcz w Arce jest tylko Noe z rodziną. Aż nagle, jedyne wrota prowadzące do Arki zatrzaskują się. Nikt już nie mógł jej otworzyć ani od wewnątrz, ani od zewnątrz. Na ratunek dla pozostałych było za późno.

W ostatniej scenie widzimy Arkę osadzoną na szczycie góry, przodem jest skierowana do widowni. Przez otwartą bramę opuszczają ją zwierzęta i rodzina Noego. I wtedy Arka zamienia sie krzyż! W otwartej bramie Arki w pionowym ramieniu krzyża pojawia się zmartwychwstały Chrystus i mówi: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie…” (J 11,25). Przypomina też, że w Nim jest Zbawienie i że bramy nieba otwarte są szeroko, aby każdy mógł wejść. Nieunikniony jest jednak dzień, w którym niespodziewanie, i te wrota, jak brama na Arce, się zatrzasną, a Ci, którzy nie wejdą przez nie, pozostaną na zewnątrz Królestwa Bożego na wieki. Mówiąc te słowa Jezus człowieka nie straszy, lecz pełen miłości zachęca za uwierzenia w Jego Zmartwychwstanie.

Scena z filmu Mela Gibsona „Pasja Chrystusa” ukazuje Chrystusa dźwigającego krzyż, który wypowiada zdanie: „”Oto czynię wszystko nowe”. To nowe stworzenie dokonuje się właśnie poprzez Jego Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie. Bóg pokonał zło i śmierć nie przez zniszczenie starego, ale właśnie przez swoją śmierć i przez zmartwychwstanie do Nowego Życia.

Dlatego też Wielkanoc jest nie tylko największym świętem chrześcijaństwa, ale jest w ogóle największym wydarzeniem w historii ludzkości, jest dniem Nowego Stworzenia. Chrystus sam nas zapewnił: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem.” (J 14:1-3)

To jest właśnie efekt Jego zwycięstwa nad złem, cierpieniem i śmiercią, przygotowane dla nas mieszkanie w domu Ojca. Oto cel naszej pielgrzymki! Oto nasza radosna nadzieja zmartwychwstania!

Pewnego dnia otrzymałem maila ze strasznym zdjęciem przedstawiającym spalone, zwęglone ciała 500 nigeryjskich chrześcijan. Muzułmanie podpalili kościół, w którym oni się modlili. Mówi się tyle na temat wolności religijnej na świecie. Są jednak miejsca na ziemi, gdzie człowiek wierzący w Chrystusa jest piętnowany, prześladowany, męczony i mordowany. Media o tym milczą.

Tak jak Żydzi przepłacili żołnierzy rzymskich pilnujących grobu, by kłamali o Zmartwychwstaniu, tak teraz zabija się wierzących w Zmartwychwstałego Chrystusa. Ktoś boi się, aby prawda o Zbawczym zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią, nie zdominowała świata i ludzkich serc. Boję się, że obojętność na prawdę o ZMARTWYCHWSTANIU CHRYSTUSA dotknęła wielu chrześcijan. Zabiła w nas nadzieję w nieśmiertelność i radosną wieczność. A jak żyje się bez Nadziei na lepsze jutro, to takie życie jest bardzo puste, nieprawda?

A myśmy sie spodziewali…” – żalą się uczniowie do przygodnego wędrowca, którego spotkali w drodze z Jerozolimy. Mieli wielką nadzieję, że Chrystus poprowadzi ich do zwycięstwa, do wolności, do odbudowy wielkiego królestwa… Myśleli po ludzku. Po prostu nie wierzyli słowom Chrystusa o zbawieniu, o wiecznym życiu, o Królestwie Bożym… Zapatrzeni w codzienność stracili wizję życia wiecznego. Bali się prześladowań za to, że byli uczniami Jezusa. Bez wiary w zmartwychwstanie zapadli w smutek po śmierci Chrystusa. Dopiero, gdy wędrowiec podczas posiłku zaczął z nimi dzielić się chlebem poznali, że to ON, Zmartwychwstały. Wtedy uwierzyli, i czym prędzej wrócili do Jerozolimy, aby podzielić się z innymi Apostołami radością serca i wiadomością o Zmartwychwstałym . Już bez obaw, pełni radości, niesieni nadzieją i wiarą….

Taka powinna być postawa każdego chrześcijanina – radosne i pełne nadziei dzielenie się dobrą nowiną o Zmartwychwstaniu Pana. Tak, jak to opisał misjonarz w swoim liście z Afryki: „Co mnie również bardzo mile zaskoczyło, to fakt, że od Mszy św. Wigilii Paschalnej wszyscy ludzie, nawet nie znający się i przypadkowo spotkani, pozdrawiają się słowami: Jesu Christu Amefufuka (Jezus Chrystus zmartwychwstał). Na co należy odpowiedzieć Amefufuka kweli (zmartwychwstał naprawdę). Te słowa budziły w nich autentyczną radość i zachęcały do codziennego życia dla Chrystusa!”

Niech radość Wielkanocnego poranka, zwiastującego Zmartwychwstanie Chrystusa będzie trwała, a pogłębiona przez uczestnictwo w Paschalnym Triduum niech umacnia nas w codziennym dawaniu świadectwa wobec świata. Niech przekłada się dobrą chrześcijańską postawę w każdej sytuacji. Dzielmy się radością Zmartwychwstania z ludźmi tak bardzo poszukującymi prawdziwej Miłości i radosnej nadziei w trudnym życiu.

Dlatego też składając sobie wzajemnie Wielkanocne życzenia: Wesołego Alleluja! nie zapominajmy, że źródłem tej radości jest fakt Zmartwychwstania Chrystusa i zapowiedź naszego zmartwychwstania do Nowego Życia, Którym jest Ten, Który: „przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię …” (2 Tm 1:10).

Ks. Marek Sobczak CM

Artykuł ukazał się w nowojorskim tygodniku “Kurier Plus” z dnia 30 marca 2013 roku -  tutaj jest wersja artykułu w pdf.