Rozważanie na 3 niedzielę zwykłą

Zacznę może od podziękowania tym wszystkim rodzinom, które przyjęły kapłanów naszej parafii z wizytą duszpasterską zwaną kolędą. Dziękuję za przyjęcie nas i dzielenie się swoimi spostrzeżeniami. Braliśmy je głęboko do serca i będziemy robili wszystko, aby jeszcze lepiej spełniać oczekiwania parafian. Tym bardziej dziękuję Wam, że otworzyliście dla kapłana drzwi waszych domów, niezrażeni obiegową opinią, że kolęda nie ma sensu. Wizyta duszpasterska jest takim poruszeniem sumienia, przed którym niektórzy się bronią. Dzisiejsze czytania mszalne pomagają to lepiej zrozumieć. W Ewangelii słyszeliśmy: Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, abym obwoływał rok łaski od Pana.Te słowa dotyczą Chrystusa. Kapłan idąc od domu do domu niósł błogosławieństwo Boże i to ewangeliczne przesłanie czyli Dobrą Nowinę o Zbawieniu. Przypominał o roku łaski od Pana czyli zachęcał, abyśmy w swoim codziennym zapracowaniu umieli się wyciszyć się, usłyszeć słowo Boga, przyjąć jego wielkie dary, docenić Jego pragnienie bycia pośród nas. W modlitwie z domownikami kapłan prosił Boga o dar mądrości serca, aby człowiek w pełni korzystał z podarowanego nam czasu łaski.

Inne uzasadnienie spotkania kolędowego możemy znaleźć w słowach dzisiejszego czytania z listu św. Pawła. „Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało. Mistyczne Ciało Chrystusa czyli Kościół.

Tak a propos, proszę po przyjściu do domu przeczytać dokładnie rozdział 12 z 1szego listu Św. Pawła do Koryntian. Takie małe zadanie domowe…

W czasie kolędy, gdy kapłan wszedł do rodziny, to gromadziliśmy się w jedności duchowej przy ołtarzu domowym, stole nakrytym białym obrusem, z krzyżem i świecami. Ta domowa liturgia pouczała nas, że to rodzina jest tym pierwszym kościołem, kościołem domowym. To przede wszystkim w rodzinie, w kościele domowym, musi być Bóg uwielbiany i wychwalany, indywidualnie i wspólnie, bo każdy ochrzczony należy do ludu wybranego, świętego kapłaństwa i musi troszczyć się o swój rozwój duchowy, aby być dobry elementem tego Mistycznego Ciała Chrystusa, czyli Kościoła, który wszyscy tworzymy.

Takie modlitewne spotkanie rodziny, już bez kapłana, powinno być jak najczęściej, nawet każdego dnia. Taka modlitwa musi być w rodzinie, bo to najpierw w rodzinie musi dokonywać się rozwój wiary u dzieci i dorosłych i przygotowanie do spełniania poleceń Boga. To dom, rodzina, ma obowiązek wychowywać do odpowiedzialnej postawy wobec Boga i do głoszenia swoja postawą Dobrej Nowiny.

Zauważ jak łatwo przychodzi nam głosić zło. Oto zwykłe, codzienne życie. Kłótnia ojca z matką, a dzieci są świadkami. Czego się uczą, dobra, miłości, szacunku? Przeciwnie. Czy będą umiały głosić dobrą nowinę? Dla nich wiara staje się pusta.

W tym tygodniu przypadała w USA 40 rocznica ogłoszenia feralnego wyroku w sprawie dopuszczenia legalnego zabijania nienarodzonych dzieci. Jakże często i katolicy popierają milczeniem a nawet słowem i czynem taką postawę. Czyli głosimy zło, bo trudno inaczej określić jakiekolwiek zabójstwo. Jak trudno głosić dobro, że życie trzeba szanować od chwili poczęcia do naturalnej śmierci, to widać w małym zaangażowaniu katolików w akcje czy manifestacje w obronie życia.

Mija 150 rocznica powstania styczniowego. I choć są to chlubne dzieje walki z okupantem rosyjskim i walki o Polskę i patriotyzm, to znajdują się ludzie, którzy widzą tylko zło w tym powstaniu, że niepotrzebne, że bez sensu, że zginęło mnóstwo ludzi, a nic to nie dało.

Rozmowy katolików dotycz często zła jaki się dzieje w Kościele. Mamy prawo do krytyki. Ale roztrząsanie tego na wszelkie możliwe sposoby, to nie jest głoszenie dobrej nowiny o zbawieniu. A mówiąc tylko negatywnie o Kościele czy wierze czy o Bogu my sami zabijamy wiarę w sobie i u innych. Bo naszą odpowiedzialnością jest pozytywnie głosić Chrystusa. On jest Zbawieniem.

Każdy z nas, nie tylko kapłan, ma być głosicielem dobrej nowiny. Mamy głosić Boga i to, że nas kocha, że chce na nas zlewać swoje łaski, aby żyło nam się lepiej, spokojniej i w nadziei na lepsze jutro. Ale chyba niezbyt dobrze głosimy Dobrą Nowinę w naszych domach, skoro nasze serca są wypełnione wątpliwościami dotyczącymi wiary, a nasze dzieci ją tracą…

I nie mów – e tam, ja się nie liczę, kim ja jestem, żeby to ode mnie zależało dobro Kościoła. Każdy z nas jest bardzo ważnym członkiem. I każdy z nas musi starać się być jak najlepszym, żeby nie cierpiało na tym dobre imię Chrystusowego Kościoła i żeby inni nie tracili wiary przez nas. Boli nas palec, czy oko czy brzuch – cierpimy całym ciałem. Podobnie jest z Kościołem, jest on w takim stanie w jakim są jego członkowie.

Bądźmy świadomi naszego powołania do życia wiarą i do głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu. Czyńmy to przykładnym życiem w naszym domu. Nich nasza postawa buduje Mistyczne Ciało Chrystusa czyli Kościół — dla dobra nas wszystkich…

MS