Wejherowskie spotkanie z ks. Leonem Wysieckim, założycielem naszej parafii…

P1010583W cieniu krzyża…  

“W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.” (2Tm 4,7)

Kiedy przechodziłem przez bramę starego wejherowskiego cmentarza, jakbym zanurzał się w świat niezwykłej historii. Nawet symboliczny znak mieczy grunwaldzkich umieszczony na starym murze okalającym cmentarz nadawał tej chwili wyjątkowość. Spacer po starym cmentarzu nie należy do atrakcji krajoznawczych, to dotykanie ziemi zapisanej historią ludzi, którzy byli świadkami wydarzeń bardzo często niezapisanych w kronikach.

Wejherowo to niewielkie miasto położone na pograniczu Pomorza kaszubskiego i Pradoliny Redy. Uznawane było w czasach Królestwa Polskiego, jako stolica Kaszub. W wyniku pierwszego rozbioru Polski (1772) przyłączono je do Prus. Dopiero w 1920 roku powróciło do Polski, aby w 1939 znów wrócić ze swoją zmienioną nazwą Neustadt in Westpreussen pod panowanie Niemiec hitlerowskich.

Groby spoczywających na starym wejherowskim cmentarzu to historia tego miasta. Nazwiska niemieckie i polskie przeplatają się na mijanych wzdłuż alei tablicach nagrobkowych.

Kiedy główną aleją zmierzałem do określonego celu moich poszukiwań: „ Ksiądz idzie do krzyża w głównej alei i na samym końcu znajduje się ten grób.” – słowa ks. Dziekana wejherowskiego z kościoła pw. Św. Trójcy. – serce zaczęło mi mocniej bić. Czułem jakbym miał kogoś spotkać po latach rozłąki. Ku memu miłemu zaskoczeniu mogiła śp. ks. Leona Wysieckiego utrzymana była w dobrym stanie, a przecież pochowano go tutaj w latach dwudziestych ubiegłego stulecia. Nic mi nie wiadomo o dalszych krewnych, czy żyją takowi. Grobowiec z marmuru z wyrytym na płycie imieniem i nazwiskiem oraz symbolem posługi kapłańskiej czyli otwartą księgą Pisma św., kielich z uniesioną Hostią oraz oplatającą całość stułą. Grobowiec otoczony jest estetycznym metalowym płotkiem.

Kiedy położyłem na płycie kwiaty i zapaliłem znicz starałem sobie przypomnieć niektóre wydarzenia z życia człowieka – kapłana, przed którego grobem stałem w modlitewnej zadumie.

Urodził się 19 czerwca 1866 roku w pobliskiej kaszubskiej wiosce Łuzyno położonej wśród lasów na wzgórzach polodowcowych charakterystycznych dla tego regionu. Po skończeniu siedmiu klas wyjechał w poszukiwaniu innego życia za ocean. Za chlebem, za wolnością? Kroniki milczą na temat jego motywacji wyjazdu w nieznane. Jedynie Bóg zna prawdę tej wędrówki. Wielu, bo aż 90 tysięcy wyjechało ludzi z Kaszub do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Motywacje były różne, jak inny jest każdy człowiek. Jedni w obawie przed germanizacją, inni za chlebem, a jeszcze inni, aby uniknąć poboru do armii pruskiej.

28 listopada 1891 roku dwudziestopięcioletni Leon Wysiecki przyjął święcenia kapłańskie w diecezji brooklyńskiej po skończonej formacji seminaryjnej w Detroit. Kiedy w 1903 roku podpisuje kontrakt pod budowę kościoła św. Stanisława Kostki na Brooklynie wielu wątpi w sensowność tego projektu. A Bóg miał swój, niepojęty dla ludzkiego umysłu, plan Miłości wobec Polonii. Na szczęście dla nas ten młody kapłan potrafił go odczytać.

Spacerując alejkami starego cmentarza wejherowskiego odkrywałem mogiły ludzi, którzy dla Boga i Ojczyzny – Polski poświęcili swoje życie. Zatrzymałem się przy grobach Sióstr Szarytek św. Wincentego a Paulo, które od 1866 roku posługiwały chorym w szpitalu Najświętszej Maryi Panny. Po drugiej stronie tej samej alei, jakby w sąsiedztwie, znalazłem groby Sióstr Zmartwychwstanek, które uratowały upadającą finansowo szkołę w 1934 roku i przez wspaniałą pracę wiele lat wychowywały dziewczęta na świadome swych obowiązków, dzielne Polki-katoliczki, miłujące Boga i Ojczyznę. Siostra Alicja Kotowska ( pracująca w tej szkole) – Zmartwychwstanka – w obronie dziewcząt i szkoły została rozstrzelana w Piaśnicy na Pomorzu przez Gestapo. 13 czerwca 1999 roku Ojciec św. Jan Paweł II zaliczył siostrę do grona błogosławionych męczenników II wojny światowej.

Niedaleko grobu śp. ks. Leona znajdują się groby żołnierzy 1 Morskiego Pułku Strzelców, którzy zginęli w 1939 w obronie Ojczyzny.

Pogoda tego dnia była idealna. Od promieni słońca chronił cień rozłożystych drzew, jak żołnierze na baczność, stojących wzdłuż alei cmentarnych. I jeszcze jedna bardzo charakterystyczna rzecz, czuć było przecudowny delikatny miodowy zapach rozsianej przez wiatr Mydlnicy lekarskiej.

Kronikarze wydarzeń związanych z historią kościoła św. Stanisława Kostki nie są jednoznaczni w określeniu przyczyn rezygnacji ks. Leona Wysieckiego z funkcji proboszcza i powrotu do kraju w 1922 roku, już wolnego po wielu latach zaborów. Ciekawe jest też i pozostanie tajemnicą zabraną do grobu, że ks. Leon nie wrócił do swoich rodzinnych stron tylko został proboszczem w Solcu Zdroju w diecezji kieleckiej. Wiele pytań bez odpowiedzi, domysłów, przypuszczeń. Rodzina poprosiła o ekshumację i przeniosła doczesne szczątki ks. Leona na ziemię praojców.

Kiedy został ogłoszony rok jubileuszowy 115 rocznicy powstania naszej parafii zapragnąłem spotkać się z osobą, która dzięki wrodzonym talentom, wizji proroczej potrafiła doprowadzić dzieło budowy naszego kościoła do końca.

Stojąc nad mogiłą śp. ks. Leona Wysieckiego wraz ze znajomymi odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego, wyrażając słowami tej modlitwy ogromną wdzięczność za dzieło na Greenpoint’cie.

Wracając w stronę bramy mój wzrok zatrzymał się na potężnym nagrobku z roku 1931 przedstawiającą scenę zdjęcia z krzyża ciała Jezusa Chrystusa i wtulonego w objęcia miłującej Matki tzw. Pieta. Poniżej wyryte były słowa z Księgi Lamentacji:

„O wy wszyscy,

Którzy idziecie przez drogę,

Obaczcie i przypatrzcie się,

Jeśli jest boleść, jako boleść moja.”

Kiedy czytasz wspomnienia tego wyjątkowego nawiedzenia wejherowskiego cmentarza, proszę Ciebie o jedno „Zdrowaś” w intencji życia wiecznego w niebie dla śp. ks. Leona Wysieckiego, emigranta z Polski, który zostawił najpiękniejszy dar – kościół – dla emigrantów z Polski i nie tylko, a dzisiaj spoczywa w cieniu krzyża.

Uklęknąłem i pomodliłem się w imieniu nas wszystkich,

Ks. Jarosław Lawrenz CM

 

Click here to view these pictures larger

 

Więcej zdjęć w naszej galerii: