WYBORY 2010

Sobota 19 czerwca 2010 roku, godzina 6.15 rano.  Na ulicy Kent na Greenpoincie trudno znaleźć miejsce do zaparkowania samochodu. Ale udaje się to zrobić niedaleko od punktu wyborczego. W środku nie ma tłoku, ale do pewnych literek takich jak S, stoi kolejka; posuwa się jednak w miarę szybko. Od czasu do czasu słyszę – Pochwalony… Witam Księdza… Ale jest też i spojrzenie bez wyrazu… Pani w Komisji Wyborczej szybko znajduje moje nazwisko na liście, prosi o podpis. Dostaję wówczas kartę do głosowania i idę do kabiny. Szybki krzyżyk w kształcie literki X prze właściwym nazwisku i droga do urny wyborczej stojącej na środku sali.  Złożona w pół karta wyborcza wędruje do przepastnej urny okrytej biało-czerwoną flagą. Obowiązek patriotyczny spełniony!!! I pozostaje tylko z nadzieją czekać, że mój kandydat na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wygra…